Dziennik Gazeta Prawana logo

Paweł Brożek: Jesteśmy fajne chłopaki

11 grudnia 2007, 02:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Paweł Brożek chce udowodnić Leo Beenhakkerowi, że należy mu się miejsce w kadrze. W lidze jest najlepszym strzelcem, a jego Wisła Kraków jest bezapelacyjnym liderem. "Jesteśmy po prostu fajne chłopaki" - mówi napastnik "Białej Gwiazdy" pytany przez DZIENNIK o przyczyny dobrej gry jego drużyny.


Selekcjoner woli zawodników z lig zagranicznych, to fakt. I nic w tym dziwnego. Przecież to w zdecydowanej większości lepsi piłkarze od nas, graczy z ekstraklasy. Są bardziej doświadczeni, ułożeni taktycznie i technicznie. Ale z drugiej strony czy pan zrezygnowałby z zaproszenia do drużyny narodowej nawet wiedząc, że nie ma większych szans, by w niej zaistnieć na stałe? Zapewne nie. To wyzwanie, które trzeba podjąć. Nawet jeśli szansę na wygranie bitwy nie są zbyt duże, to i tak należy stanąć do walki jak mężczyzna.


Jestem nieco zmęczony rundą jesienną, ale spokojnie - wytrzymam jeszcze tydzień treningów. Źle nie będzie, szczególnie, że pogoda w Turcji jest lepsza od tej w Polsce.


A pan znowu swoje. Proszę choć odrobinę w nas wierzyć. Przecież ta kadra to nie jest jakaś łapanka. Taki Tomek Zahorski potrafi grać, ostatnio ocierał się o pierwszą reprezentację. Reszta też umie kopać piłkę. Udowodnimy to pokonując Bośnię i Hercegowinę. A na wakację zdążę jeszcze pojechać po powrocie. Wygrzeję trochę kości i będzie OK.


Nie jestem dziennikarzem, więc nie zajmuję się komentowaniem powołań. Choć na pewno Marek jest w reprezentacyjnej formie.


Nie mam pojęcia, mało tego, podejrzewam, że sam Marek tego nie wie (śmiech). Za to cieszy mnie to, że chłopak jest w tak dobrej, chyba życiowej, dyspozycji. Co nie kopnie piłkę, to wpada do siatki. Niebywałe! Taki gość jest dla drużyny cenniejszy niż złoto.


To się raczej nie zdarzy. Owszem, miałem chwile, w których myślałem o transferze, ale teraz nie mam nic przeciwko temu, by zostać w Krakowie przynajmniej do czerwca. Jesteśmy silną drużyną z mądrym, rozważnym szefostwem. W przeszłości polskie kluby budowały zespół na Ligę Mistrzów miesiąc przed jej startem. Tymczasem w Wiśle już teraz myśli się o przyszłorocznych eliminacjach. Takie podejście bardzo mi się podoba. Dlatego nie spieszno mi do wyjazdu zagranicznego.


Bez przesady. Mam szacunek do rywali i wiem, że będą nas gonić do utraty sił. Ale w tym sezonie łatwo nie mają. Nie oszukujmy się, nasza dziesięciopunktowa przewaga to naprawdę sporo. Myślę, że nie do roztrwonienia. Fajnie byłoby zdobyć ten tytuł jak najszybciej, a potem spokojnie przygotowywać się do kwalifikacji Champions League. I wreszcie do niej awansować. To największe marzenie nie tylko pana Bogusława Cupiała, ale i wszystkich piłkarzy, trenerów i ludzi pracujących w Białej Gwieździe.


A skąd! Z tego co pamiętam szkoleniowiec dodał potem, że mile się rozczarował. Bo z nas, wiślaków, to są fajne chłopaki - normalne, ambitne i waleczne. Po ostatnim, nieudanym sezonie mamy niesamowity głód wygrywania. Dlatego nie odpuścimy nawet jednej minuty żadnego ligowego meczu. Wiosną będziemy grać jeszcze lepiej niż jesienią!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj