Dlatego przygotował już plan, według którego będą się toczyć sprawy drużyny narodowej. Dla Beenhakkera mistrzostwa Europy nie zaczynają się za sześć miesięcy, ale już za miesiąc.
Od 15 stycznia cała praca sztabu szkoleniowego będzie ściśle dotyczyła tylko tego turnieju. Powstanie grupa ludzi, którą będzie zarządzał i koordynował jej pracę Leo. "On musi znać wszystkie szczegóły dotyczące formy, przygotowania kondycyjnego czy jakichkolwiek problemów swoich piłkarzy. Nawet ludzie w PZPN dziwili się, że tak wcześnie bierzemy się do roboty" – opowiada "Przeglądowi Sportowemu" - dyrektor reprezentacji Jan de Zeeuw.
Od połowy stycznia z pewnością będzie można mówić o selekcjonerze kadry narodowej "latający Holender". Beenhakker będzie bowiem pokonywał tysiące kilometrów. "Don Leo" Nie zamierza tylko słuchać opinii innych, bądź oglądać swoich podopiecznych tylko w telewizji. Każdego z nich obejrzy na żywo...
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
