Na czym polega twój problem?
Cały czas brakuje dopchania przy odbiciu, powinienem wychodzić z progu w bardziej odpowiednim kierunku. A zostaję w miejscu. Mimo że jestem coraz świeższy, wyniki się nie poprawiają.

Reklama

Ostatnio poprawiłeś prędkość na rozbiegu. Może jesteś za szybki?
Nie, bo przecież w poprzednim sezonie też jeździłem fajnie. Na przykład w Sapporo, podczas mistrzostw świata, wszystko było w porządku. To wina kierunku. Siła nie idzie tak jak powinna przez kolano do przodu, tylko zostaje w miejscu. Zwracałem na to uwagę w zeszłym roku, mówiąc o Jakubie Jandzie. Świat poszedł bardzo do przodu, Kuba nie zmienił techniki. Podobnie Janne Ahonen. Teraz Fin zmienił kierunek wybicia i zaczyna skakać, znowu jest na podium. Mnie to wychodziło w zeszłym sezonie, latem jeszcze też. Później gdzieś się pogubiłem. Trener twierdzi, że to siedzi w głowie. Raz musi się udać i zaskoczy znowu.

Zaczynacie się denerwować?
Hannu Lepistoe bardzo dużo myśli. Znany jest z tego, że bardzo dużo analizuje, kombinuje, zastanawia się, co mógł zrobić dobrze, a co źle? Często przychodzi, rozmawia z nami. Chce wiedzieć, co my myślimy na dane tematy. Ale nerwów nie ma.

Znaleźliście jakieś wyjście z tej sytuacji?
Mam już pomysł. Wiem mniej więcej w czym jest rzecz, ale trudno to poprawić w jednych zawodach. Chce się jak najlepiej i jak najszybciej, ale trzeba więcej spokoju. Zresztą sytuacja nie jest łatwa. Z jednej strony przydałoby się trochę odpoczynku, by nabrać świeżości, a z drugiej trochę treningu, by pewne rzeczy dopracować.

W jakim nastroju wrócisz do Polski? Zadowolony z awansu do 10 klasyfikacji generalnej?
To nie jest teraz najważniejsze. Muszę dojść do swojego normalnego skakania. Wiosną nie musiałem o niczym myśleć. Tylko ustawiałem się w odpowiedniej pozycji i wszystko było dopracowane. Na pewno będę sporo rozmyślał. Zastanawiam się co zrobić, by było dobrze. Mam nadzieję, że do Engelbergu uda się coś wymyślić.

Thomas Morgenstern zdobył w tym sezonie już 500 punktów. Ktoś go dogoni?
To jest początek rywalizacji. W ubiegłym sezonie Anders Jacobsen miał ponad 300 punktów przewagi, a udało mi się go dogonić. Więc wszystko jest możliwe. Inni zaczynają skakać dobrze, różnice nie są już takie duże. Ale jeśli Morgenstern utrzyma taką formę, to będzie bardzo ciężko. Jest bardzo mocny. Nawet jak popełni jakiś drobny błąd, leci daleko. Mam nadzieję, że już niedługo ktoś go pokona. Przecież to tylko człowiek.