Biało-czerwoni w Izmirze walczą nie tylko o awans do igrzysk olimpijskich, ale i z głodem. Zamiast makaronów i ryb dostają ciężkostrawne potrawy z mięsa. Co gorsza, porcje są małe. "Nadają się może dla przedszkolaków, ale na pewno nie dla dwumetrowych potężnych chłopów uprawiających sport" - skarży się lekarz polskiej ekipy.
Polscy siatkarze pokonali wczoraj Włochów po bardzo dobrej grze 3:0. To nie oznacza, że nie mają kłopotów. Polacy narzekają bowiem na jedzenie - pisze magazyn "Super Volley".
Nasi siatkarze radzą sobie jak potrafią. Przed meczem z Hiszpanią kilku z reprezentantów prosto od stolika w hotelowej restauracji udało się do pobliskiej jadłodajni na kebaby.
To nie był koniec kłopotów. "O godzinie 17. mieliśmy mieć przekąskę przed meczem. Ale na stół wjechały tylko ciastka. Nic dziwnego, że podczas meczu zawodnicy zjedli cały zapas batonów energetycznych" - mówi lekarz polskiej ekipy Wiesław Maroń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane