W jakiej Portugalii? Na Śląsku jestem.
Może mam jakiegoś sobowtóra? Niech pan nie wierzy Rosjanom. Oni różne głupoty wypisują.
Tak, tak, już wyczekuje mnie na lotnisku. A poważnie, to tylko ode mnie zależy, czy podpiszę umowę z tym klubem. Czekają tylko, aż powiem "tak". Muszę się jeszcze
zastanowić, ale chyba się zdecyduję. Jutro, może pojutrze, pewnie polecę do Portugalii i podpiszę półroczny kontrakt.
Ha! Dobre sobie. Pieniądze są mniejsze niż w Rosji, ale mnie już nie chodzi o pieniądze. To nie ten wiek. Chcę przede wszystkim grać, to jest teraz najważniejsze. Człowiek, który nie może
wykonywać swojego zawodu, powoli popada w marazm.
Na pewno. Rozmawiałem z Antkiem Łukasiewiczem, który gra w Uniao. Zachwalał wszystko - od szatni po pogodę. Nareszcie odpocznę od tych mrozów. Poza tym coś czuję, że w lidze portugalskiej
sobie pohasam. Tam nie gra się siłowo, nie trzeba ciągle walczyć o górne piłki z jakimiś osiłkami. Rozwinę się.
Szczerze? Bardzo. Wiem, że na początku narzekałem - że jestem zagubiony, że nie znam języka, że nie traktują mnie poważnie i tak dalej. Ale Moskwa nauczyła mnie życia. Z perspektywy czasu
mogę powiedzieć, że wszystko mi się tam podobało. Jestem zachwycony Moskwą. Światła, restauracje, kluby - w tym mieście było pięknie, szybko i dużo. Ale chciałem grać. W FK nie
mogłem.
Były rozmowy na początku roku, chciał mnie trener Siergiej Juran, ale sprawa upadła. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego. Z Legią też były jakieś rozmowy, coś tam słyszałem, ale nic z tego
nie wyszło. Nie żałuję.
Jasne, że bym chciał, ale mnie chyba nikt tam nie chce.
Też tego nie rozumiem. Może zaszkodziło mi te zamieszanie wokół moich testów w Ipswich Town? Może w Polsce myśleli, że jestem już "zaklepany" przez Anglików? Nie wiem,
nie interesuje mnie to. Przecież nie zamieszczę ogłoszenia w gazecie. Prawda jest taka, że mógłbym podpisać kontrakt z niemal każdą drużyną ekstraklasy. W Rosji miałem satelitę, przez
cały czas byłem na bierząco z ligą. Wiem co się w niej dzieje. Niewiele się zmieniło od czasu, gdy odszedłem z Wisły Kraków.
Absurd. Jeśli o to chodzi, to bez problemu bym się dogadał nawet z ligowym średniakiem. Proszę mnie zrozumieć - chcę grać! Ale nie mam do nikogo żalu. W Polsce mnie nie chcą? Ok, to dam
sobie radę za granicą.
Ja bez formy? Mogę pana zapewnić, że dzisiejszy Gorawski niczym nie różni się od Gorawskiego sprzed trzech lat, reprezentanta Polski i czołowego piłkarza Wisły Kraków.
Nie chcę się pod nikogo podczepiać. Ćwiczę sam, wiem jak to się robi. Chodzę na siłownię, pływam w basenie, codziennie też biegam po lesie.
Wystarczy. Chcę pomóc temu zespołowi w utrzymaniu się, a przy okazji się wypromować. Jestem jeszcze młody. Wszystko przede mną.
Ja nigdy nie odwracam się za siebie i niczego nie żałuję. Dzięki temu wyjazdowi nauczyłem się życia. Jestem teraz dwa razy mądrzejszy. Mówię sobie, że tak musiało być, że takie było
przeznaczenie. Dzięki temu sypiam spokojnie.