W czwartek minął termin, w którym wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator - oskarżony o działanie na szkodę związku - miał wpłacić 150 tysięcy złotych kaucji do wrocławskiej prokuratury. Nie przelał pieniędzy, ale mu się upiekło, bo nie trafi do aresztu.
Da sądu zamiast pieniędzy trafiło zażalenie złożone przez podejrzanego, w którym domaga się on między innymi cofnięcia decyzji o nałożeniu na niego kaucji.
"To, że zaskarżył decyzję o poręczeniu nie zmienia jego sytuacji. Pieniądze i tak powinien wpłacić. W związku z tym moglibyśmy już teraz podjąć w decyzję o zastosowanie wobec niego nowych środków, ale wstrzymamy się. Zobaczymy, co orzeknie sąd" - wyjaśnił Marek Kuczyński z wrocławskiej prokuratury apelacyjnej.
Eugeniusz Kolator usłyszał zarzuty narażenia PZPN na stratę 1,8 miliona złotych. Grozi mu do 10 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie prokuratura prowadzi wspólnie z CBŚ. Kolator został zawieszony w czynnościach członka zarządu PZPN i wiceprezesa do spraw organizacyjnych związku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl