Z transferu do słynnego Lazio wyszły nici. Ale Wojciech Kowalewski nie został na lodzie. Przygarnęła go Korona. Oczywiście Kielce to nie Rzym, ale zawsze to lepsze niż bezrobocie. Polski bramkarz wczoraj późnym wieczorem dołączył do nowych kolegów, którzy są na obozie w Hiszpanii.
Nie obyło się bez kłopotów. Dopiero o godzinie 23 w sobotę Kowalewski dołączył do drużyny Korony. "Gibon" miał kłopot z bagażem na lotnisku w Madrycie i przyleciał do Sewilli kilka godzin później - informuje "Echo Dnia".
Kowalewski miał przylecieć do Sewilli razem z wiceprezesem klubu Pawłem Janasem, ale o 17.30 w Sewilli wylądował jedynie Janas, bo reprezentacyjny bramkarz musiał na lotnisku w Madrycie czekać na bagaż i nie zdążył odprawić go na następny samolot, do Sewilli. W niedzielę Kowalewski rozpocznie treningi z Koroną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane