Ciąg dalszy kłopotów polskich piłkarzy trenujących na Cyprze. Po poniedziałkowych opadach deszczu, we wtorek od rana bije grad. W dodatku stadion, na którym mieli trenować podopieczni Leo Beenhakkera, był rano zamknięty i zawodnicy musieli czekać, aż pracownicy go otworzą - dowiedział się dziennik.pl.
Trenerowi reprezentacji wyraźnie się to nie spodobało. Czekając aż stadion zostanie otwarty, usiadł na krawężniku ze złowrogą miną. Podczas zajęć ciągle pokrzykiwał na kadrowiczów. Piłkarze byli zaskoczeni zachowaniem selekcjonera.
W dodatku musieli biegać, podczas gdy wokoło upadały pokaźnych rozmiarów kulki gradu. A potem ma być jeszcze gorzej. Prognoza pogody przewiduje, że we wtorek nad Pafos przejdzie gigantyczna burza z piorunami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|