Ray Emery, bramkarz z NHL będzie teraz stawał na głowie, by więcej nie spóźnić się na trening swojej drużyny. Władze Ottawa Senators nie patyczkują się ze swoimi zawodnikami. Emery przyszedł na zajęcia zaledwie kilka minut po czasie, ale jak widać jego trener drogo liczy sobie czas, jaki poświęca na zajęcia.
Senators trenowali na wyjeździe w Nowym Jorku, gdzie rozgrywać mieli ligowy mecz z New York Islanders.
Emery miał pecha. Nie znał miasta i zanim znalazł halę treningową, było po herbacie, a raczej po pierwszym gwizdku trenera.
Bramkarz spóźnił się ledwie... cztery minuty. Były to prawdopodobnie najdroższe cztery minuty w jego życiu. Piętnaście tysięcy dolarów! - tyle wpłaci Emery do klubowej kasy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|