Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarz wraca do gry po transplantacji nerki

1 lutego 2008, 22:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bóg daje ludziom różne zadania do wykonania. Jednym prostsze, innym trudniejsze. "Moje nie było łatwe. Musiałem wygrać z chorobą. Ale udało się. Jestem zdrów i gotów do wielkich wyzwań" - mówi DZIENNIKOWI Ivan Klasnić.

Napastnik Werderu Brema to pierwszy piłkarz w historii, który wrócił do gry po transplantacji nerek. Czy znów będzie gwiazdą Bundesligi? Przekonamy się o tym niebawem - niemiecka ekstraklasa wczoraj rozpoczęła rundę rewanżową. W niedzielę Werder zmierzy się z Bochum. Klasnić powinien wystąpić w tym meczu.

Po przeszczepie zagrał już w trzech spotkaniach jesienią. W jednym z nich, przeciw Bayerowi Leverkusen, strzelił nawet dwa gole. Po tym wyczynie żartował: "Czasem kłóciłem się z ojcem, ale na szczęście z jego nerką żyję w idealnej zgodzie".

To właśnie Jacob Klasnić uratował swego syna. W marcu 2007 r. oddał mu swoją nerkę. Była to druga transplantacja piłkarza. Wcześniej Klasnić otrzymał nerkę od matki, Simy. "Niestety organ nie przyjął się - wspomina zawodnik. "Byłem wtedy bardzo przybity, ale daleki od psychicznej kapitulacji. Wiedziałem, że wszystko dzieje się po coś, że Bóg sprawdza moją wiarę" - dodaje.

Po tym, jak podupadł na zdrowiu, zrozumiał, co jest dla niego najważniejsze: "Rodzina. Gdy tylko zachorowałem, to mama, tata, brat i żona chcieli mi oddać swoją nerkę. Jak tu nie kochać takich ludzi?" - tłumaczy Chorwat. Po marcowym zabiegu Klasnić przeszedł 5-miesięczną rehabilitację. W sierpniu rozpoczął poważne treningi, jakiś czas później lekarze pozwolili mu grać w Bundeslidze.

Bliscy Klasnicia podkreślają, że to zawsze był zawzięty wojownik. Wychodził z ciężkich opresji - dwukrotnie wracał do zdrowia po koszmarnych kontuzjach kolana. Był wierny ideałom - gdy Rudi Voeller chciał dać mu powołanie do niemieckiej kadry, odmówił. Powiedział, że interesuje go tylko gra dla Chorwacji. Bywał też bardzo uparty - Werder nie zaproponował mu jeszcze nowej umowy, więc powiedział, że latem może zmienić klub i odejść do Hannoveru 96.

Doprowadził tym samym do szału dyrektora Klausa Allofsa, który tłumaczył: "Gierki Ivana mnie denerwują. Zapomina, że byliśmy z nim w ciężkich chwilach, że opłacaliśmy jego rehabilitację. Ale OK, jeśli chce nas opuścić i zamiast w Lidze Mistrzów grać o utrzymanie w Bundeslidze, to proszę, droga wolna".

To słowa z połowy stycznia. Teraz raczej pewne jest, że panowie się dogadają, a Klasnić będzie gwiazdą nr 1 Werderu. I reprezentacji, która w Euro 2008 zmierzy się z Polską. "Był taki koszykarz Alonzo Mourning. Zdobył mistrzostwo NBA po przeszczepie nerki. Ja chcę iść jego śladem i zdobyć mistrzostwo Europy" - zapowiada Ivan Klasnić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj