Tego działacze Wisły Kraków nie spodziewali się pewnie w najczarniejszych snach. Brazylijczyk Alex da Silva potraktował klub z Krakowa jak nic nie znaczący europejski przystanek. Przystanek w drodze do przedostatniej drużyny marnej duńskiej ligi. W taki nietypowy sposób piłkarz okazał wdzięczność wiślakom...
To miał być piłkarz, który zastąpiłby Kamila Kosowskiego. Wisła nie dogadała się z byłym reprezentantem Polski i "Kosiarka" opuścił Kraków, szukając szczęścia w dalekim hiszpańskim Cadiz.
"Potencjał Da Silvy jest kuszący, mógłby być sporym wzmocnieniem prawej strony" - zachwalał Brazylijczyka Skorża na łamach "Gazety Wyborczej".
Być może Da Silva był kuszący dla Wisły, ale Wisła nie była kusząca dla piłkarza. Gdy tylko nadarzyła się sposobość wyjechał na chwilę do Danii - gdzie grał wcześniej - i już z niej nie wrócił! Zamiast tego podpisał umowę z przedostatnim zespołem ligi duńskiej, Viborgiem.
Tym samym zamiast walki o europejskie puchary Da Silva wybrał walkę... o utrzymanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane