To będzie jedna z jego wielka szansa. Jeżeli Artur Wichaniarek w meczu z Czechami nie wypadnie dobrze, to o Euro 2008 będzie mógł zapomnieć. Być może jednak nie będzie tak źle, bo kto jak to, ale "król Artur" naszym południowym sąsiadom strzelać potrafi. Zobacz, jak napastnik powracający po ponad 4 latach przerwy do kadry, pogrążył naszych dzisiejszych rywali w 1999 roku.
Polski napastnik, który długo nie mógł znaleźć uznania w oczach Leo Beenhakkera, liczy, że w środowym meczu znowu uda mu się trafić do bramki rywali. "Chcę wykorzystać szansę, wszystko teraz zależy ode mnie. Napastnicy są od strzelania goli i po to tutaj przyjechałem" - mówi Wichniarek.
12 marca 1997: (Ostrawa); Czechy - Polska 2:1 (1:0)
28 kwietnia 1999: (Warszawa); Polska - Czechy 2:1 (1:0)
Bilans: 2 mecze. 1 zwycięstwo Czech, 1 zwycięstwo Polski.
Bramki: 3-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane