Dziennik Gazeta Prawana logo

Adamek: Życie z pasem jest prostsze

7 lutego 2008, 04:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
19 kwietnia Tomasz Adamek wraca na ring. Polak liczył na rywala z "nazwiskiem", ale dostanie mało znanego O'Neilla Bella. "Roy Jones Jr i Evander Holyfield to tylko plany. Najważniejszy jest tytuł mistrza świata w wadze junior ciężkiej. Obiecałem go kibicom i słowa dotrzymam. Z pasem życie jest prostsze" - mówi DZIENNIKOWI Tomasz Adamek.


Jeszcze trzy dni temu byłem przekonany, że z Bellem będę walczył w Stanach. W New Jersey upatrzyłem sobie dom i w niedzielę miałem tam lecieć. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że z Bellem boksuję 19 kwietnia w Katowicach, więc przeprowadzka do Stanów nie ma sensu.


To decyzja Warriors i Main Events, ja jestem tylko zawodnikiem. Z tego, co wiem, w Stanach trudno było znaleźć termin telewizyjny, więc finansowo chyba lepiej wyjdziemy, organizując ten pojedynek w Polsce.


Dostanie swoją gażę i tyle. Przecież to biznes, boksowaniem zarabia na życie.


Z tego, co wiem, Andrzej może walczyć w Polsce w maju.


Na mnie nie robi to wrażenia. Na pewno nie będę stał i czekał na to, żeby mnie trafił. Nie pójdę też na wymianę ciosów. Będę boksował swoje, czyli lewy prosty, szybkie ręce i szybkie nogi.


Słyszałem tę historię. Ale co mnie to interesuje? Przecież do ringu nie wejdzie z siekierą. W ringu pokazuje się szermierkę na pięści. Wygrywa ten, kto jest mądrzejszy.


Siekiera to niebezpieczne narzędzie. Macham nią tylko wtedy, kiedy trzeba narąbać drzewa na rozpałkę. Ale podczas treningu czasami obijam oponę, bo to doskonałe ćwiczenie.


Mam to zagwarantowane w kontrakcie i walka jest zatwierdzona przez IBF. Cunningham do września musi walczyć w obronie pasa.


To nie tak. Jeżeli w kwietniu będę walczył z Bellem, to z Cunninghamem mógłbym boksować pod koniec sierpnia. To cały czas jest najważniejsze. A Jones i Holyfield? Dogadać można się z każdym. Jeżeli chodzi o zarabianie pieniędzy, to najlpiej to robić w walkach z wielkimi nazwiskami. Ale żeby dostać taką walkę, muszę mieć pas. Gdybym miał go dzisiaj, wszystko byłoby prostsze, np nie miałbym problemów z telewizją w Stanach.


On waży z 95 kg, ja naturalnie 93. Żadna różnica. Ale spokojnie - dzisiaj skupiam się na Bellu. Potem chcę Cunninghama i pas. Obiecałem kibicom, że zdobędę tytuł i słowa dotrzymam. Chcę pokazać, że mogę być mistrzem świata nie tylko w wadze półciężkiej, ale i junior ciężkiej.


Każdy bokser traktuje boks jako sposób zarabiania na chleb. Tito podobno miał zagwarantowane 15 mln dol. To o czym my rozmawiamy? Można walczyć z 10 razy w obronie pasa z nieznanymi zawodnikami i nie zarobić połowy tej kwoty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj