Jeszcze trzy dni temu byłem przekonany, że z Bellem będę walczył w Stanach. W New Jersey upatrzyłem sobie dom i w niedzielę miałem tam lecieć. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że z Bellem
boksuję 19 kwietnia w Katowicach, więc przeprowadzka do Stanów nie ma sensu.
To decyzja Warriors i Main Events, ja jestem tylko zawodnikiem. Z tego, co wiem, w Stanach trudno było znaleźć termin telewizyjny, więc finansowo chyba lepiej wyjdziemy, organizując ten
pojedynek w Polsce.
Dostanie swoją gażę i tyle. Przecież to biznes, boksowaniem zarabia na życie.
Z tego, co wiem, Andrzej może walczyć w Polsce w maju.
Na mnie nie robi to wrażenia. Na pewno nie będę stał i czekał na to, żeby mnie trafił. Nie pójdę też na wymianę ciosów. Będę boksował swoje, czyli lewy prosty, szybkie ręce i szybkie
nogi.
Słyszałem tę historię. Ale co mnie to interesuje? Przecież do ringu nie wejdzie z siekierą. W ringu pokazuje się szermierkę na pięści. Wygrywa ten, kto jest mądrzejszy.
Siekiera to niebezpieczne narzędzie. Macham nią tylko wtedy, kiedy trzeba narąbać drzewa na rozpałkę. Ale podczas treningu czasami obijam oponę, bo to doskonałe ćwiczenie.
Mam to zagwarantowane w kontrakcie i walka jest zatwierdzona przez IBF. Cunningham do września musi walczyć w obronie pasa.
To nie tak. Jeżeli w kwietniu będę walczył z Bellem, to z Cunninghamem mógłbym boksować pod koniec sierpnia. To cały czas jest najważniejsze. A Jones i Holyfield? Dogadać można się z
każdym. Jeżeli chodzi o zarabianie pieniędzy, to najlpiej to robić w walkach z wielkimi nazwiskami. Ale żeby dostać taką walkę, muszę mieć pas. Gdybym miał go dzisiaj, wszystko byłoby
prostsze, np nie miałbym problemów z telewizją w Stanach.
On waży z 95 kg, ja naturalnie 93. Żadna różnica. Ale spokojnie - dzisiaj skupiam się na Bellu. Potem chcę Cunninghama i pas. Obiecałem kibicom, że zdobędę tytuł i słowa dotrzymam. Chcę
pokazać, że mogę być mistrzem świata nie tylko w wadze półciężkiej, ale i junior ciężkiej.
Każdy bokser traktuje boks jako sposób zarabiania na chleb. Tito podobno miał zagwarantowane 15 mln dol. To o czym my rozmawiamy? Można walczyć z 10 razy w obronie pasa z nieznanymi zawodnikami
i nie zarobić połowy tej kwoty.