Solvein Rogstad bardzo chce dobrze wypaść na biathlonowych mistrzostwach świata. Kłopot w tym, że złapała ostrą grypę i nie do niedawna nie było wiadomo, czy wystartuje w szwedzkim Oestersund. Norweżka wzięła sprawy w swoje ręce i sama zaczęła się kurować. Leczy się whisky i czosnkiem.
Biathlonistka twierdzi, że to najlepszy sposób. "Jestem w połowie studiów medycznych i znam się grypach i przeziębieniach. Na tydzień przed startem antybiotyki nie wchodziły w grę więc zastosowałam medycynę naturalną, która też pozwoliła mi lepiej spać" - wyjaśniła Norweżka w wywiadzie telewizyjnym. Mówiąc to płukała gardło whisky.
Sovlein Rogstad już widzi efekty. "Kuracja trwała trzy dni i zakończyła się pełnym powodzeniem. Myślę, że w sobotę w sprincie będę u szczytu możliwości i zdaję sobie sprawę, że medal jest w moim zasięgu. Dlatego przeziębienie leczyłam metodą znaną i sprawdzoną od setek lat" - stwierdziła biathlonistka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz