Dziennik Gazeta Prawana logo

Wichniarek: Jestem totalnie zajechany

11 lutego 2008, 04:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artur Wichniarek to największa gwiazda Arminii Bielefeld. Regularnie gra w niemieckiej Bundeslidze, a ostatnio załapał się do kadry. Sam przyznaje, że to duża dawka futbolu. "Jestem totalnie zajechany. Muszę troszkę odpocząć" - zdradził polski napastnik.

W ostatniej kolejce Bundesligi jego Arminia przegrała na wyjeździe z Eintrachtem Frankfurt. Po meczu był wściekły na fanów swojego zespołu. "Przeprowadziliśmy męską rozmowę. Tylko wspólnie możemy coś osiągnąć. Nie może być wojny między kibicami a zespołem. To niedopuszczalne. Szczególnie w takim momencie, gdy źle nam idzie. Przez te ciężkie momenty musimy przejść razem. Nie zawsze jest fajnie, nie zawsze się wygrywa i zdobywa piękne bramki, bo wtedy łatwo się śpiewa i skanduje nazwiska bohaterów. Teraz potrzebne jest nam wsparcie! Dlatego ci chłopcy, którzy za nami jeżdżą, muszą zdać sobie z tego sprawę" - mówi Artur Wichniarek.

Wichniarek opuszczał boisko ze zszarpanymi mocno nerwami. Nie tylko pokłócił się z kibicami, ale także z... sędzią spotkania. "On był największą katastrofą tego meczu. Swoim poziomem sędziowania pokazał, że absolutnie nie zasłużył na Bundesligę. Jeśli tak sędziowałby w Polsce, to wszyscy podejrzewaliby, że jest w ekipie <Fryzjera>, a po meczu zabraliby go na przesłuchanie do Wrocławia" - grzmiał Wichniarek.

Polak przyznał, że jest mocno zmęczony dużą dawką meczów w ostatnich dniach. "Jestem totalnie zajechany. Muszę troszkę odpocząć" - powiedział i ocenił krótko swój występ w spotkaniu z Czechami. "Na pewno nie był to za fajny mecz dla napastników. Jeżeli napastnicy nie mają sytuacji, to ciężko się pokazać, choć nie tylko ja nie miałem okazji, inni atakujący również. Ale wygraliśmy 2:0 z silnymi Czechami i to się liczy" - podkreślił.

"Ciężko jest ocenić przydatność piłkarza do danego zespołu po jednym spotkaniu. Jeśli trener uzna po przeanalizowaniu meczu, że się do reprezentacji nie nadaję, to więcej mnie nie powoła. Ja będę starał się nadal strzelać gole w Bundeslidze, grać dobrze" - zapowiada Artur w rozmowie z "Faktem".

"Co Leo Beenhakker powiedział panu, gdy żegnaliście się na Cyprze?" - pytamy na koniec Wichniarka. "Do zobaczenia za cztery lata. Żartuję, żartuję!" - kończy napastnik

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj