Dyrektor Formuły 1 chyba pozazdrościł kierowcom bolidów sławy i tego, że wciąż są na pierwszych stronach gazet. Bernie Ecclestone co i rusz udziela bowiem kontrowersyjnych wypowiedzi. Najpierw powiedział, że rasizm w F1 to tylko wymysł nadgorliwców, teraz postanowił pomądrzyć się w temacie polityki. I co wymyślił? "Demokracja to zły system. Dyktatura jest lepsza dla kraju od demokracji" - twierdzi szef największych na świecie wyścigów. "I tęsknię za seks-skandalami w F1" - dodaje.
To zresztą niejedyne kontrowersyjne słowa Ecclestone'a. Szef F1 twierdzi, że demokracja wyrządziła w Wielkiej Brytanii wiele zamętu, ale to jeszcze nie wszystko.
Brytyjczyk, co przytacza onet.pl, uważa także, że obecni kierowcy ścigający się na torach F1 nie są atrakcyjni dla publiczności. A przynajmniej nie są tak interesujący jak zawodnicy sprzed lat.
"Michael Schumacher i Lewis Hamilton są podporządkowani sponsorom. Wszystko się zmieniło. Sport motorowy sporządniał" - twierdzi Ecclestone, a przy tym bardzo żałuje, że w F1 nie ma już seks-skandali.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|