Włoch Potito Starace przegrał ćwierćfinałowy mecz turnieju w Buenos Aires z Argentyńczykiem Davidem Nalbandianem. Winą za porażkę tenisista obarcza... Diego Maradonę, który zasiadł na trybunach. "Obrażał mnie zaraz jak tylko zaczął się mecz" - skarżył się po meczu.
Starce przed laty był wielkim fanem Argentyńczyka, gdy ten bronił barw Neapolu. "Przed meczem powiedziałem nawet, że chętnie spotkałbym się z Maradoną" - opowiadał.
Ze spotkania jednak nic nie wyjdzie, bo szczera sympatia do legendy futblolu szybko przerodziła sie w nienawiść. Wszystko przez chamski doping Maradony, na który zwyczajnie nie było rady. "Poszedłem do sędziego i powiedziałem mu: albo wyrzucisz go stąd, albo trafię go w zęby" - nie ukrywał swojego zdenerwowania Starace.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|