Kiedy działacze austriackiego klubu z Guettenbach, pogwizdując wesoło, przyszli rano do pracy, ich oczom ukazał się koszmar. Pracownicy klubu woleliby pewnie, żeby to był tylko zły sen, ale to, co widzieli, działo się naprawdę. Zamiast pięknego, zadbanego boiska, mieli zrytą do granic możliwości ziemię. Tak rozprawiły się z murawą dziki z pobliskiego lasu.
Działacze Guettenbach mało nie dostali zawału serca i nie wiedzieli, w co włożyć ręce, gdy zobaczyli ogrm strat.
Pół ich pięknego, wypielęgnowanego boiska zostało zryte przez bezduszne dziki. Pozostały jedynie zwały ziemi i głębokie doły.
Żeby murawa znów była piękna, klub musi wydać - bagatela - 30 tysięcy euro. A piłkarze będą grać w innej miejscowości. W Guettenbach nie będzie już dla nich na razie miejsca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl