Właściciel rumuńskiej Steauy Bukareszt to dopiero ma pomysły. Tak bardzo nakręcił się na mistrzowski tytuł, że zrobi wszystko, by jego zespół go zdobył. Nawet gdyby miał na to wydać grube miliony euro. I nawet gdyby miał płacić premie połowie ligi. "To sprawa ambicji i honoru" - mówi.
Właściciel Steauy Gigi Becali będzie motywował inne drużyny, bo chce, żeby jego klub odrobił straty i zdobył mistrzostwo Rumunii.
Na razie drużyna z Bukaresztu jest trzecia. Szybko się to jednak może zmienić. Beceli będzie płacił wszystkim zespołom, które pozwolą zniwelować stratę. "Za zwycięstwo zamierzam płacić po 10 tysięcy euro, za remis - połowę tej kwoty" - powiedział ekscentryczny właściciel.
Mistrz Rumunii awansuje do Ligi Mistrzów bezpośrednio, zaś wicemistrz będzie musiał grać w kwalifikacjach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|