Miało być łatwo, szybko i przyjemnie... Agnieszka Radwańska do meczu z Chinką Shuai Peng przystępowała w roli zdecydowanej faworytki. Rywalka "Isi" ani myślała jednak oddać meczu za darmo. Nasza najlepsza tenisistka szalę zwycięstwa przechyliła na swoją korzyść dopiero w trzecim secie.
Początkowo wszystko układało się po myśli Radwańskiej, która stosunkowo pewnie wygrała pierwszego seta. Schody zaczęły się później.
Drugą osłonę meczu na swoją korzyść rozstrzygnęła Chinka i o awansie do kolejnej rundy turnieju Indian Wells miał zadecydować trzeci set. W nim na szczęście lepsza okazała się nasza rodaczka, choć wygrana wcale nie przyszła jej łatwo.
Miejmy nadzieję, że męczący, ponad dwugodzinny pojedynek z Peng nie odbije się na postawie Radwańskiej w meczu czwartej rundy. W nim rywalką rozstawionej z numerem 10 tenisistki z Krakowa będzie Rosjanka Dinara Safina lub Amerykanka Ashley Harkleroad.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|