Eddie Irvine w latach 1996-99 jeździł w zespole Ferrari razem z Michaelem Schumacherem. Teraz widać postanowił znów zaistnieć w mediach, bo stwierdzi, że Formuła 1 stała się zbyt nudna. Czemu? Bo brakuje w niej groźnych wypadków!
Były już kierowca Formuły 1 powołuje sie na słowa Ernesta Hemingway'a: "Sa tylko trzy dyscypliny sportu: walki byków, wyścigi samochodowe i wspinaczka górska; wszystko inne jest zaledwie grą". I według Irvine'a F1 właśnie staje się grą.
"Formuła 1 robi się niewinną zabawą. Prawie niemożliwe stały się w F1 wypadki. W najgorszych razach ląduje się w żwirze" - twierdzi Irvine w wywiadzie dla "Guardiana".
- To już nie ma nic wspólnego z walką gladiatorów. Dawniej, jak popełniłeś błąd w bezpośredniej walce z rywalem, byłeś w strachu, że wylądujesz na murze - argumentuje Irlandczyk.
Irvine winą za to, że F1 stała się zbyt nudna, obarcza FIA, która przesadziła w dążeniu do zapewnienia bezpieczeństwa na torze - podsumowuje "Super Ekspress"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|