Hej, heja, heja, Cracovia mistrzem w hokeja - śpiewają fani krakowskiej drużyny. Hokeiści z Krakowa po raz szósty w historii sięgnęli po mistrzowskie insygnia. Podopieczni Rudolfa Rohacka zwyciężyli po morderczej serii sześciu spotkań. Ostatecznie wynik starcia z GKS-em Tychy to 4:2 dla "Pasów".
Cracovia miała łatwiej, bo przed dzisiejszym meczem prowadziła 3:2. A do tego grała przed własną publicznością. I wygrała. W ostatnim finałowym spotkaniu "Craksa" pokonała GKS 2:0 (0:0, 1:0, 1:0). Gole zdobywali: Jarosław Kłys (28) i Vladimir Buril (59).
Atmosfera była gorąca także "dzięki" sędziom. Ci kompletnie się gubili, nakładając kary, a potem... wycofując się ze swoich decyzji. Na tafli było więc nerwowo, a zawodnicy bez pardonu się faulowali.
W drugiej i trzeciej tercji lepsi byli już gospodarze, którzy strzelali w każdej z tych partii po jednej bramce.
GKS na pewno jest zawiedziony, ale hokeiści tego klubu dali z siebie wszystko. Finały stały na bardzo wysokim poziomie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|