Derby Glasgow coraz bliżej i kibice zastanawiają się pewnie, co tym razem ciekawego wymyśli Artur Boruc. Ale jeśli ktoś myśli, że tylko polski bramkarz czuje atmosferę wojny pomiędzy Celtami a Rangersami, ten jest w błędzie. Były napastnik Celtiku John Hartson mówi, że w Rangersach nie zagrałby, nawet jeśli daliby mu za to milion funtów tygodniowo.
Hartson wie, co mówi, bo dostał propozycję przejścia do rywala zza miedzy jakiś czas temu. Ofertę odrzucił, i to kategorycznie.
Walijczyk grał w Celtiku przez pięć lat. W 2006 roku odszedł do West Bromwich Albion i dwa lata później zakończył karierę - informuje serwis pobandzie.pl. Gdy grał w West Bromwich, dostał jednak propozycję od Rangersów.
Odpowiedział natychmiast. "Ten telefon to strata czasu" - rzekł.
Na świecie są bowiem dwa kluby, w których Hartson nigdy by nie zagrał. Po pierwsze - w Cardiff City, i po drugie - właśnie we wrogim Celtikowi klubie zza miedzy.
"Rangersi mogliby oferować mi milion funtów tygodniowo, a i tak bym odmówił" - podsumował Hartson, prawdziwy Celt.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|