Gdyby nie kandydatura Leo Beenhakkera i jego nominacja na fotel selekcjonera, trenerem reprezentacji Polski zostałby... Dariusz Wdowczyk. Kiedy z kadry zwolniony został Paweł Janas, "Wdowiec" był jednym z najpoważniejszych kandydatów do objęcia tej posady. Na szczęście przegrał wyścig z Leo. Dzięki temu Polska nie została skompromitowana w oczach całego piłkarskiego świata.
Michał Listkiewicz kilka razy rozmawiał z Wdowczykiem na temat objęcia przez niego posady trenera kadry narodowej - informuje "Przegląd Sportowy". Na szczęście zwyciężyła opcja zagraniczna.
Do selekcjonera spoza kraju przekonali prezesa PZPN przedstawiciele firmy SportFive. To właśnie dzięki temu selekcjonerem został Beenhakker.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|