Dziennik Gazeta Prawana logo

Adamek chce wyczekać i zaatakować Bella

19 kwietnia 2008, 03:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"O'Neil Bell jest silny, nieustępliwy i agresywny. Bije bardzo mocno nie tylko w głowę, ale i w korpus. Lubi atakować. Ale muszę go pokonać, bo chcę znowu walczyć o mistrzostwo świata" - mówił Tomasz Adamek po oficjalnym ważeniu - podaje DZIENNIK.

Po przejściu z kategorii półciężkiej do junior ciężkiej (różnica 10 kg) Adamek jest silniejszy, ale pod tym względem trudno mu się mierzyć z Bellem. Jamajczyk doskonale czuje się w tej kategorii wagowej, a niedawno zastanawiał się nawet, czy nie przenieść się do wagi ciężkiej. W walce z Polakiem będzie chciał wykorzystać swój nokautujący cios.

Adamek ma plan, jak go zatrzymać. Wspólnie z trenerem Andrzejem Gmitrukiem obejrzeli wiele pojedynków Jamajczyka. "Bell jest statyczny. Tomek porusza się w ringu o niebo lepiej i właśnie to postaramy się wykorzystać. Musimy wyczekać i zaatakować" - zapowiada Gmitruk.

W obydwu walkach z Australijczykiem Paulem Briggsem (jeszcze w wadze półciężkiej) Adamek poszedł na wymianę ciosów. Tak był wtedy nastawiony przez swoich amerykańskich trenerów. Teraz nie chce tego robić. Wie, że nie może stać. Musi być w ruchu, musi zmusić Bella, by ten ganiał go po ringu. Jeżeli stanie, Bell w końcu go trafi. A swoim mocnym ciosem Jamajczyk znokautował już 24 rywali.

"Zmiana tempa, dobra praca nóg i trzymanie go na dystans lewym prostym. Tak mam walczyć" - mówi Adamek. Na szczęście Polak potrafi to doskonale. Bell nokautuje na zawołanie, ale Adamek nigdy nie przegrał przez nokaut (w całej karierze przegrał tylko jedną zawodową walkę - z Chadem Dawsonem).

Bell od początku był pewny swego. "Chcę znowu być królem, znowu zunifikować tytuły. Uwaga, nadchodzę, wracam do gry" - zapowiadał.

Bell królem był w 2006 r., kiedy znokautował Jeana Marka Mormecka i został mistrzem świata potężnych federacji (WBC, WBA i IBF). W 2007 r. przegrał rewanż po znakomitym pojedynku, ale wciąż uchodzi za najlepszego na świecie w kategorii junior ciężkiej - czytamy w DZIENNIKU.

Adamek zdecydował się boksować z taką znakomitością w zaledwie trzeciej swojej walce w tej wadze. I wszystko przemawia za tym, że będzie to znakomity pojedynek dwóch świetnych pięściarzy. Obydwaj lubią atakować, obydwaj mają mocny cios. "Szanuję Tomka za to, że nie boi się żadnego wyzwania. A Bell to wielkie wyzwanie" - mówi Gmitruk.

Adamek ostatnie dni przed walką spędził domu. Koncentrował się. W salce gimnastycznej miał krótkie techniczne treningi z Ireneuszem Przywarą. Bell ćwiczył w Katowicach i jak przed każdą walką dużo medytował.

Obydwaj spotkali się w piątek na oficjalnym ważeniu. Bell jest cięższy, waży dokładnie 90,250 kg. Adamek 89,750. Do ringu wejdą w sobotę prawdopodobnie tuż przed północą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj