Przed wyścigiem z serii Indy 500, kierowcy biorących w nim udział pojazdów mogli być przestraszeni. Na treningu dochodziło do bardzo niebezpiecznych wydarzeń. Jeden z bolidów uderzył w tor i stanął w płomieniach. To cud, że nikt nie zginął... Zobacz wideo.
W wypadku ranny został 38-letni Włoch Max Papis. Przy pełnej prędkości jego auto uderzyło w mur okalający tor. Bolid zapalił się, a na ratunek rannemu pospieszyły służby medyczne.
W tej sytuacji prawdziwym cudem było to, że kierowcy nic się nie stało. Co więcej, po wyciągnięciu go z bolidu okazało się, że będzie mógł brać udział w najbliższych wyścigach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane