Polacy spotkanie z Argentyną rozpoczęli w nieco innym składzie, niż w meczach ze Szwecją i Islandią. Ważne jest jednak tylko to, że tak jak w poprzednich spotkanich, od razu narzucili
rywalom swój styl gry. Szybko wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie, które mimo chwilowego przestoju (4:4), systematycznie powiększaliśmy.
Niestety, w kolejnym okresie gry nasi reprezentanci nieco spuścili z tonu, co bezwględnie wykorzystali Argentyńczycy. Gdy nasi rywale zbliżyli się na jedną bramkę, ciężar gry wziął na
siebie Karol Bielecki, który w końcówce pierwszej połowy dwukrotnie zaskoczył bramkarza Argentyny piekielnie mocnymi rzutami zza dziewiątego metra. Do przerwy prowadziliśmy jednak tylko
13:11.
Po zmianie stron Polacy od razu rzucili się do ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zobyliśmy dwie bramki z rzędu i prowadziliśmy już 15:11. Nieźle radziliśmy sobie także w
defensywie, którą kierował dziś, zastępujący Sławomira Szmala w bramce, Marcin Wichary.
Mijały kolejne minuty, a przewaga białoczerwonych nadal rosła. Polacy uciekli rywalom już na siedem bramek. Na trybunach zaczęło się świętowanie, ale trener naszej reprezentacji, Bogdan
Wenta cały czas był bardzo zdenerowaony. By ostudzić nieco głowę naszego szkoleniowca, sędzia spotkania pokazał mu żółtą kartkę.
W ostatnich minutach meczu Polacy zwalniali grę i już czekali na końcowy gwizdek. Nie przeszkadzało im to jednak w zdobywaniu kolejnych bramek. Na pieć minut przed końcem meczu prowadziliśmy
już 26:19.
Tej przewagi nie można było zmarnować. Ostatecznie wygrywamy 28:26 i awans na olimpiadę mamy w kieszeni.
Sławomir Szmal, Marcin Wichary - Grzegorz Tkaczyk 3, Bartłomiej Jaszka 1, Karol Bielecki 6, Michał Jurecki 1, Marcin Lijewski 4, Krzysztof Lijewski 1, Mariusz Jurasik 6, Paweł
Piwko 1, Rafał Gliński, Tomasz Tłuczyński 1, Bartosz Jurecki 4, Artur Siódmiak
Matias Schulz, Gabriel Canzoniero - Maximiliano Ferro 2, Alejo Carrara, Pablo Portela 1, Augustin Vidal 4, Mariano Castro 1, Sebastian Simonet 3, Eric Gull 8, Damian Migueles 1,
Andres Kogovsek 4, Federico Vieyra, Gonzalo Carou 2, Francisco Sciaffin