To był naprawdę wspaniały gest Radosława Zawrotniaka. W przedostatniej rundzie pojedynku o złoty medal olimpijski w turnieju drużynowym kontuzji ręki nabawił się reprezentant Francji Jerome Jeannet. Kiedy już wstał z planszy widać było, że nie jest w pełni zdolny do gry. Polak nie nacierał na przeciwnika, ale przez minutę pozorował ataki, za co dostał gromkie brawa od publiczności.
Kiedy Francuz wrócił na planszę, kibice zaczęli krzyczeć do Zawrotniaka z trybun: "Dawaj, dawaj!", ale ten tylko machnął szablą w ich stronę i zaczął... pozorować ataki. Po minucie czasie sędzia zmuszony był ukarać obu zawodników czerwonymi kartkami. Jako że to była druga kara dla Francuza, runda została zakończona i Polacy dostali punkt.
W przedostatniej rundzie wynik finałowego spotkania był już prawie jasny. Jednak Zawrotniak wykazał się prawdziwą postawą fair-play, za co publiczność nagrodziła go burzą oklasków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|