Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy szpadziści ze srebrem

15 sierpnia 2008, 06:43
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mamy pierwszy medal na igrzyskach! Zdobyli go nasi szpadziści, którzy w turnieju drużynowym zajęli drugie miejsce. W finale Polacy przegrali z faworyzowaną Francją 29:45. W naszej pamięci pozostanie jednak przede wszystkim półfinałowy pojedynek z Chinami zakończony jednopunktowym zwycięstwem naszych reprezentantów.

Zanim zaczniemy mamy dobrą wiadomość. Finał będą sędziować ci sami sędziowie, co w meczu z Chinami.

I jeszcze jedno. Trener Marek Julczewski zdecydował się dokonać zmiany taktycznej. W finale z Francją wystąpi rezerwowy dotychczas Robert Andrzejuk. Zastąpi Adama Wierciocha

Zaczynamy. Pierwszą walkę stoczy Tomasz Motyka z Jeromem Jeannetem.

Pierwsza akcja i trafienie równoczesne. 1:1.

Długi wypad Francuza i przegrywamy 1:2. I znowu trafienie równoczesne. I jeszcze raz - 3:4. I - bo jakżeby inaczej - trafienie równoczesne 4:5.

Teraz Motykę zmienia Andrzejuk.

Pierwsze trafienie dla Francuza, ale po chwili to Polak zaciska pięść w geście triumfu. Cały czas przegrywamy jednak jednym punktem.

Francuz robi tzw. rzut. 5:7.

Niedobrze. Jest już 6:9. Polak zdobywa siódmy punkt, ale po chwili odpowiada rywal.

Na planszę wchodzi Zawrotniak... i szybko daje się dwa racy trafić.

Cudowna akacja z obydwu stron. Na szczęście punkt dla nas. Ale po chwili znowu trzema trafieniami odpowiada Francuz. Po trzech rundach przegrywamy 8:15.

Stratę stara się odrobić Andrzejuk w pojedynku z Jeannetem. Zaczyna słabo - dwa punkty dla z rzeu dla rywala.

Andrzejuk wreszcie skutecznie. Ale już w kolejnym starciu znów górą rywal. Andrzejuk idzie do przodu, a Jennet bezlitośnie kontruje. 17:9 dla Francji.

Andrzejuk ostatecznie przegrywa 3:5. W całym meczu mamy już 9 punktów straty. Najwyższy czas zacząć odrabiać.

W piątej walce Ulrich Robeiri i Tomek Motyka. Polak jest dużo wolniejszy, znacznie niższy i błyskawicznie traci 4 punkty... Ale się nie poddaje. Teraz to on zdobywa trzy punkty z rzędu. Walka kończy się jednak zwycięstem Francji 25:14.

Fabrice Jannet i Zawrotniak: Fatalnie! Francuz wygrywa 5:0! Zawrotniak w dwóch pojedynkach zdobył 1 (słownie: jeden!) punkt.

Na planszy znowu Andrzejuk. Jest! Polak prowadzi 2:0! I jest już 4:1!

Trafienie obustronne. 19:33.

Koniec rundy. 35:10 dla Francji. Andrzejuk jako pierwszy z Polaków wygrywa indywidualną walkę, ale odrabia jeden punkt. Trochę za mało.

Zawrotniak na planszy. Polak ładnie pogonił rywal, ale Francuz nie wyszedł za planszę (jakby wyszedł, byłby karny punkt). Po chwili jednak nasz reprezentant zdobywa punkt.

38:23, ale Jannet doznał kontuzji nadgarstka i musi zejść. Chwila przerwy.

Jannet chyba jednak zostaje.

Gramy dalej. I dostajemy punkt za darmo. To za zbyt długą przerwę Francuzów.

Polak nie atakuje kontuzjowanego rywala. Wielkie brawa za grę fair. Ale sędzie obydwu za pasywność daje po żółtej kartce. Francyuzi jedną już mieli, czyli kolejny punkt dla nas. Na odrobien strast nie ma już jednka żadnych szans.

Polak nie atakuje kontuzjowanego rywala. Wielkie brawa za grę fair. Ale sędzie obydwu za pasywność daje po żółtej kartce. Francuzi jedną już mieli, czyli kolejny punkt dla nas. Na odrobienie strat nie ma już jednak żadnych szans.

Na zakończenie Motyka...

Koniec! Przegrywamy 29:45.

Mamy srebro! Brawo!


Polacy zaczęli mecz przeciętnie. Walczyli zbyt zachowawczo i pozwolili rywalom osiągnąć kilkupunktową przewagę. Po pierwszej rundzie pojedynków przegrywaliśmy 11:14.

W kolejnych walkach systematycznie odrabialiśmy punkt po punkcie, by po walce Motyki z Li wyjść na prowadzenie 30:29.

Niestety, przewago nie zdołał utrzymać Adam Wiercioch. Polak wprawdzie zaczął od zdobycia zadania dwóch trafień z rzędu, ale potem inicjatywę przejął Chińczyk Yin, który wyprowadził swój zespół na prowadzeni 35:33.

Stratę z minimalną nawiązką odrobił Zawrotniak. Przed decydującym pojedynkiem Marka Motyki z najlepszym Chińczykiem Wang'em prowadziliśmy 40:39.

Motyka szybko wyszedł na prowadzenie 44:42 i od finału dzieliło nas już tylko jedno trafienie. Niestety, nasz reprezentant dwukrotnie dał się wyprzedzić rywalowi i znowu był remis - po 44. W decydującej akcji Polak wykonał zasłonę i padając na ziemię skontrował Chińczyka. Sędzie długo zwlekał z orzeczeniem, ale ostatecznie przynał punkt z Polakom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj