>>>Listkiewicz nie będzie prezesem, to pewne
Nie ma pan racji. Na start w wyborach namawiało mnie wielu ludzi związanych z polską piłką. To była naprawdę pokaźna grupa. Długo odmawiałem, bo nie było do
końca pewne czy Michał Listkiewicz nie zdecyduje się ponownie kandydować. Do głowy mi nawet nie przychodziło, że ja jako sekretarz generalny związku miałbym rywalizować z prezesem.
Ja tego tak nie odbieram. Rywalizacja między mną a Grzesiem będzie interesująca. Bardzo go szanuję i mam nadzieję, że on mnie też. Na pewno nie będzie brudnej kampanii i czarnego PR.
W pewnych aspektach mój program jest nowatorski i dość radykalny. Pierwszego października ogłoszę co chcę zrobić. Przekonacie się, że mam ciekawe pomysły.
Jeśli mówi pan o tym betonie z terenu, który za paluszki i herbatę dba o to aby piłka nożna w małych miejscowościach się rozwijała, to tak. Jestem przedstawicielem piłkarskiego betonu. I
jestem z tego dumny. Gdyby nie ci ludzie, w ogóle nie byłoby tam futbolu. Między bajki można włożyć opowieści, że w kolejce czeka cały zastęp, młodych zdolnych organizatorów i
menedżerów, a ten beton trzyma się kurczowo i blokuje im miejsca.
Za wcześnie na takie dywagacje. Ale ja jestem otwarty na współpracę z każdym. Lubię ludzi. Nie mam wrogów. Chcę się otoczyć mądrymi współpracownikami.
Teraz jestem lojalny wobec swojego szefa i zawsze tak było. Nie wstydzę się tego tego, że pracuję dla Michała Listkiewicza. Natomiast z dniem, w którym moja rola w związku się zmieni, będę
całkowicie niezależny. Potrafię podejmować decyzje samodzielnie, potrafię walnąć pięścią w stół i trzymać sprawy mocną ręką. Do tego mnie upoważnia matura górala.
Nigdy nie byłem w żadnej partii, skończyłem AWF, siedem lat pracowałem ze studentami w Katowicach. W Krakowie zrobiłem doktorat związany z kształceniem kadr, a więc ułatwia mi to
funkcjonowanie w dużej grupie. Potrafię dobrać zespół. Grałem w piłkę w Koszarawie Żywiec, jestem też trenerem pierwszej klasy. W 1991 roku byłem pierwszym menedżerem z Europy Wschodniej,
który dostał licencję FIFA, uprawniającą do organizacji meczów. Pracowałem też jak dyrektor browaru notowanego na giełdzie. Od lat w PZPN, mam dobre kontakty w piłkarskiej Europie, działam
w UEFA w komisji narodowych federacji piłkarskich. Nie byłem tylko sędzią piłkarskim.
Zdaję sobie z tego sprawę. I wiem, że nie mam co liczyć na przesadną życzliwość Wydaje mi się, że mogę jednak wygrać te wybory i być dobrym prezesem. Ale kto wie? Może mi się tylko
wydaje...
>>>Kręcina będzie nowym prezesem PZPN