Grzegorz Lato: Ja z cudzego nieszczęścia? O co panu chodzi?
Pan Beenhakker opowiada jakieś dziwne historie. Nic takiego nie miało miejsca.
Panie, ja się nigdy nie śmieję, gdy nie idzie polskiej reprezentacji. Na szczęście dobrze pamiętam ten mecz i moją reakcję na to, co się działo na boisku. Otóż byłem zwyczajnie wkurzony i myślałem sobie, że do kitu z taką grą, skoro nie możemy wygrać. Strasznie chciałem, żeby Polska zwyciężyła i w kółko to powtarzałem. Żeby tylko wygrali, styl się nie liczy, ważne żeby były trzy punkty. Tak mówiłem do kolegów, którzy niby razem ze mną cieszyli się z wpadki Polaków.
Dziennikarze wmówili opinii publicznej, że nie cierpię Beenhakkera, że chętnie się go pozbędę przy pierwszej okazji. Ale to nieprawda! Uczciwie powiem: nie jest ślepym fanem trenera Beenhakkera, ale potrafię docenić to, co zrobił dla polskiej piłki. Wiem, ile kosztuje wysiłek włożony w przygotowaniu do całego meczu. I wiem, że taki wysiłek może zostać zmarnowany z powodów, na które nie mamy wpływu.
A wy znowu swoje. Muszę was rozczarować. w moim programie wyborczym na pewno nie będzie punktu „Beenhakker musi odejść”.
Proszę wybaczyć, ale o tym rozmawiać nie będziemy.
Pewnie, że mam. Ujawnię go jednak dopiero w październiku, blisko wyborów. Wcześniej nie. Żebyście to analizowali i złośliwie krytykowali? Nie ma głupich.
Skąd ja to mogę wiedzieć? Na razie jestem kandydatem na kandydata. Mądrzejsi będziemy po 30 września, rejestracja zakończy się o północy i wcześniej lepiej nie wyrywać się z jakimiś komentarzami, bo błyskawicznie mogą się stać nieaktualne.
Bardzo szanuję Zdzisia, znamy się bardzo dobrze i można powiedzieć, że jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Wierzę, że tak samo będziemy o sobie mówić po wyborach. Złego słowa ode mnie na jego temat nie usłyszycie nawet w najbardziej gorącym momencie kampanii.
>>>To już prawie pewne. Kręcina prezesem PZPN
Na armię piłkarskich działaczy w terenie mówicie, że to jest „beton”. I bardzo dobrze! Bo z czego buduje się fundamenty solidnego gmachu? Z betonu! Bez tych ludzi nie będzie istniał PZPN, nie będzie polskiej piłki nożnej. Fundamenty nowej federacji muszą być betonowe. Utożsamiam się z tymi ludźmi, jestem z nimi i liczę na ich współpracę. Oni pracują praktycznie za darmo i gwarantuję, że w tej robocie nie wyręczy ich nawet najbardziej nowoczesny komputer czy laptop.
Nie ma żadnej aluzji. Po prostu mówię jak jest. A kto mnie poprze na sali, jeżeli wystartuję w wyborach? Zobaczymy. Zadecydują ludzie, którzy znają się na piłce, a nie ci, którym się tylko tak wydaje. Ja odwiedzam ludzi pracujących w terenie, wykorzystuję każdą okazję na rozmowę z nimi. Dzięki temu jeszcze lepiej znam problemy polskiej piłki.
Wymknąłem się spod kontroli Listkiewicza! Ha, ha ha!. Fajne hasło. Wymyślili je ludzie, którzy się mnie boją i myślą, że w ten sposób mi zaszkodzą.