Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie chodzi o to, by zarobić parę złotych"

25 października 2009, 14:07
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Pokazałem, że można przejść z wagi półciężkiej do ciężkiej i zwyciężać" - powiedział po walce z Andrzejem Gołotą Tomasz Adamek. Góral z Gilowic, który pokonał rywala przez techniczny nokaut, czeka teraz na propozycje walk. Zapowiada, że za rok będzie gotowy walczyć z braćmi Kliczko.


Oceniajcie wy. Ja pokazałem, że można przejść z wagi półciężkiej do ciężkiej i zwyciężać.


Do ringu zawsze wchodzę z wiarą, bo pewne jest tylko to, że umrę, tak samo jak ty. Zawsze wierzę, że będzie dobrze. Że będzie szermierka na pięści, wymiana ciosów, nokdauny. Myślę, że w sobotę to wszystko było.


Ojciec był silny i syn też jest.


Oczywiście, przez osiem tygodni pracowaliśmy nad taktyką. Zakładała ona, że punktuję i czekam na cios. A jak kopnę prawą czy lewym sierpem to konia przewrócę. Zresztą widzieliście sami.


Jeżeli w ringu czekasz, to ty możesz być na ziemi. Kto jest szybszy, kto myśli, ten zwycięża.


Na razie nie mam z kim walczyć w cruiser. Zostawiłem sobie jednak pas magazynu "Ring", który jest bardzo ważny w Stanach Zjednoczonych. Teraz wracam do domu i czekam na propozycje od HBO czy ShowTime. Zobaczymy, z kim będę walczył w przyszłym roku.


Każde zwycięstwo daje ci plus, a jeżeli przegrywasz w ringu to spadasz. W boksie tylko ci, którzy wygrywają są na topie. Mistrz jest tylko jeden.

czytaj dalej


Sparowałem z zawodnikami tej wagi od wielu lat i wiem, że są to silne chłopy. Ale poza siłą trzeba mieć jeszcze coś, żeby ich oszukać i zadawać te właściwe ciosy. Myślę, że udowodniłem to w sobotę w ringu.


Poczułem, bo jeżeli naprzeciw mnie jest chłop, który waży 115 czy 116 kilo to musiałem poczuć. Ale gdy jesteś twardy to przyjmujesz ciosy i je oddajesz.


Gdy czujesz, że zawodnik jest przymroczony, to idziesz za ciosem. Bo jeżeli stracisz tą szansę, to zaraz może być na odwrót.


Ja się nie czuję popularny. Jestem normalnym chłopakiem ze wsi, który walczy i to wszystko.


Na pewno jeszcze nie teraz. Ale za rok o tej samej porze będę gotowy na walkę z nimi, to jest moja praca. Jeśli dostaję szansę walki o mistrzowski pas to wchodzę do ringu, by zwyciężyć, bo się nie boję. Z pewnością wcześniej stoczę ze dwie walki. Walczę by zwyciężać, być przygotowanym, pewnym siebie, a nie po to, by zarobić parę złotych i jechać do domu.


Wszystko zależy od telewizji, ja nie wybieram sobie rywali. Ale nie wierzę, by była szansa na taką walkę w Stanach Zjednoczonych.

czytaj dalej


Hopkins nie podpisze ze mną kontraktu w limicie 200 funtów (waga junior ciężka - 90,7 kg - red.). Tym bardziej po sobotniej walce. Z Royem Jonesem dogadali się na 180 (limit pomiędzy wagą półciężką a junior ciężką - red.). Zapomnijmy o walce z Hopkinsem. Już nie myślę o walkach w wadze 200, idę do wagi ciężkiej.


To Andrzej tak mówił, ja nigdy czegoś podobnego nie powiedziałem. Nie po to wchodzę do ringu, by załatwiać takie sprawy. Jeśli mam do ciebie problem to cię na ulicy łapię i...


A dlaczego nie? Ale nie dzisiaj, bo jestem zmęczony.


To on mi nie chciał podać. Stał, więc tylko go poklepałem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj