Rywalka Szeremety wróciła po dwuletniej przerwie
Apetyty były zdecydowanie większe. Szeremeta jeszcze przed wylotem do Sofii zapowiadała, że na mistrzostwach Europy chce zdobyć medal. Marzenia o podium skończyły się jednak już po pierwszej walce.
Szeremeta w pojedynku o ćwierćfinał trafiła na mistrzynię świata (2014), dwukrotną mistrzynię Europy (2016 i 2018). 35-letnia Petrowa, która wróciła do sportu po dwuletniej przerwie macierzyńskiej wygrała 4:1 (28:29, 29:28, 30:27, 30:27, 30:27).
Szeremeta nie przyjęła porażki z godnością
Trzeba uczciwie przyznać, że Bułgarka była lepsza i zasłużenie awansowała do ćwierćfinału. Szeremeta prowokowała rywalkę nisko opuszczonymi rękoma, ale nic to nie dało. Polska pięściarka nie potrafiła znaleźć sposobu na dobranie się do skóry reprezentantce gospodarzy.
Szeremeta po ostatnim gongu chyba przeczuwała, że werdykt nie będzie dla niej korzystny, bo jeszcze przed jego ogłoszeniem wykonała w ringu kompletnie niepotrzebny gest, pokazując kciuk w dół. W ten sposób pokazała całemu światu, że nie zgadza się z porażką i nie potrafi jej przyjąć z godnością.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
