Jak powiedział nam organizator, Marcin Jesiotr, umowa jest już na etapie opinii prawnych i brakuje na niej tylko podpisu zawodnika. Wszystkie warunki zostały domówione i zaakceptowane przez obie strony. "Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, iż już na drugiej edycji naszej gali wystąpi tak znakomity zawodnik, na którego barkach spoczywała promocja polskiego MMA za granicami kraju. Dodatkowo Tomek jako jedyny rodzimy przedstawiciel tego sportu wdarł się do elity, czyli UFC i spędził tam sporo czasu, godnie reprezentując Polskę. Mamy nadzieję, że występ na naszej gali przybliży go do upragnionego powrotu, a nam pozwoli zbudować prestiż, tak samo duży jak szerokim echem odbił się pierwszy występ Pawła Nastuli w MMA w Polsce" - powiedział Marcin Jesiotr w rozmowie z naszym portalem.

Reklama

Telefonicznie informację potwierdził nam sam zainteresowany, czyli Tomasz Drwal, mówiąc, że jest bardzo zadowolony z tego, że gdzie jak gdzie, ale wreszcie będzie mógł po 5 latach pokazać się polskiej publiczności. "Tak, to prawda, że mamy ukończone negocjacje. Najbardziej zależało mi na tym by walczyć jak najszybciej po nowym roku. Mam kilka propozycji z USA i managerowie negocjują kolejne walki, ale jeśli jest okazja by walczyć u siebie w kraju w dobrym miejscu i na dobrej gali, to chcę pokazać się naszym fanom, którzy zawsze mnie wspierali" - powiedział były zawodnik UFC. Jak wiadomo i nie ukrywa tego on sam, jego celem głównym jest powrót do elity. Potrzebuje dwóch, trzech zwycięstw by stało się to możliwe.

Tomasz Drwal trafił do UFC w 2007 roku i choć w debiucie przegrał z jedną z największych obecnie gwiazd, Thiago Silvą, pokazał ogromną determinację, serce do walki i dobre umiejętności. Po kontuzji, którą długo leczył wrócił w 2009 roku odnosząc trzy zwycięstwa z rzędu. Passę przerwała niespotykana i kuriozalna porażka z Rousimarem Palharesem z Brazylii, gdy Polak w pierwszych sekundach walki pośliznął się na macie octagonu, co błyskawicznie wykorzystał rywal skręcając mu stopę i powodując groźną kontuzję kolana. Powrót po tej porażce był trudny i w pojedynku z Davem Branchem, po wyrównanej walce Tomek przegrał na punkty. Organizacja nie przedłużyła z nim kontraktu po drugiej z rzędu porażce, ale nie zamyka drzwi i Polak liczy na szybki powrót, co przy jego klasie jest bardzo realne.

Na razie nie jest znany rywal Polaka i branych jest pod uwagę kilka kandydatur. Najbardziej prawdopodobne jest to, iż będzie to zawodnik z Brazylii.

MMA Online.pl