Obaj pięściarze znani są z agresywnego stylu, polegającego - zwłaszcza w przypadku Kownackiego - na ciągłym ataku i zadawaniu ciosów, dlatego eksperci spodziewali się rozstrzygnięcia przed czasem. Pojedynek zakończył się jednak dopiero po regulaminowych 12 rundach werdyktem punktowym. Wszyscy sędziowie opowiedzieli się za Polakiem - 118:110, 117:111, 117:111.

Niepokonany na zawodowych ringach 30-letni Kownacki odniósł 20. zwycięstwo (15 KO). Z kolei osiem lat starszy Arreola, który w 2010 roku przegrał z Tomaszem Adamkiem, ma na koncie 38 wygranych, sześć porażek i remis.

Zgodnie z przewidywaniami, w walce Kownackiego z Arreolą mnóstwo było wymian mocnych ciosów. Początek zdecydowanie należał do polskiego zawodnika, potem coraz częściej do głosu dochodził jego rywal, chociaż w pewnym momencie Arreola doznał kontuzji lewej ręki i jego zapał wyraźnie osłabł. Mimo urazu walczył do końca, lecz górą był mocno bijący Polak.

Ważący 120 kilogramów Kownacki przybliżył się do pierwszej w karierze walki o mistrzostwo świata kategorii ciężkiej, z kolei Arreola ma za sobą trzy takie nieudane potyczki o pasy (federacji WBC): w 2009 roku z Witalijem Kliczko, w 2014 z Bermanem Stiverne, a dwa lata później z Deontayem Wilderem. Wszystkie przegrał przez nokaut.

“Nie czuję żadnej presji. Może skoro nie udało się Gołocie, Wawrzykowi, Szpilce, Wachowi, Sosnowskiemu czy Adamkowi teraz mi się uda? Wierzę w szczęśliwą siódemkę!” - powiedział Kownacki jeszcze przed rywalizacją z Arreolą.