Szumnie zapowiadana walka odbyła się w odnowionej hali Nassau Coliseum na Long Island. Niezbyt korzystny dojazd z okolicznych stanów (New Jersey, Connecticut) czy nawet "polskiego" Greenpointu oraz transmisja w otwartej telewizji sprawiły, że na trybunach zasiadło tylko sześć tysięcy fanów boksu. Spora większość z nich miała na sobie biało-czerwone barwy, a w szczególności w oczy rzucali się Polacy w czerwonych koszulkach z białym orłem i napisem "BabyFace".
Tuż przed wyjściem obu zawodników na ring z głośników popłynęły brzmienia "Bałkanicy". Pierwszy pojawił się w nim Kownacki, który szedł bez ringowej piosenki, bez specjalnego zadęcia. Potem poszło "Urodziłem się w Polsce" i w niebieskim narożniku pojawił się zamaskowany Szpilka. Na taki obrazek trybuny zareagowały gwizdami i okrzykami "Adam! Adam!".
Kownacki, jak zapowiadał, od razu ruszył do natarcia i umiejętnie spychał Szpilkę do defensywy. Ten próbował się odgryzać, ale większość z jego lewych sierpowych trafiała w próżnię.
- relacjonował później zwycięzca.
Pomiędzy rundami organizatorzy puścili z głośników... Mazurka Dąbrowskiego. Jego przyspieszona, nieco "dyskotekowa", wersja lekko zaskoczyła zgromadzonych w hali Polaków, którzy do chóralnego śpiewania dołączyli się dopiero przy refrenie. Chwilę po jego zakończeniu ponownie wzmógł się doping dla Kownackiego.
- wspomniał.
W kolejnych dwóch rundach błękitne rękawice szukającego "złotego strzału" Szpilki kilkakrotnie dotarły do celu i na lewym łuku brwiowym rywala pojawił się krwiak. Ten jednak nie odpuszczał i pod koniec trzeciego starcia znów przyparł Szpilkę do lin i zadał mu kombinację ciosów, która o mało nie zakończyła pojedynku. Od nokautu w tym momencie uratował Szpilkę gong.
- przyznał trener Kownackiego Keith Trimble.
Jego podopieczny w czwartej rundzie zrobił to, co zapowiadał - posłał "Szpilę" na deski. Od początku konsekwentnie atakował seriami, które wyrządzały przeciwnikowi coraz więcej szkód. Po jednej z nich sędzia liczył Szpilkę, a po chwili przerwał pojedynek.
- cieszył się 28-letni Kownacki.
@cycleszek1 @RadekZKraka @RobWisski Nocne wiadomości sportowe😉Kownacki sprał Szpilkę!!! Nokaut w czwartej rundzie!!!https://t.co/sU8EOAnJLY
— Czarny Kocurek (@kmarek) 16 lipca 2017
Zresztą cały jego team był w siódmym niebie. Chwilę po werdykcie Trimble chwycił twarz Kownackiego w swoje dłonie w niemalże ojcowskim uścisku. - dodał ze śmiechem właściciel Bellmore Kickboxing, który urodził się 10 minut drogi od Coliseum.
W najbliższych planach Kownacki ma odpoczynek i... kolejną walkę. - oświadczył.
Kilkadziesiąt minut po walce wyraźnie załamany Szpilka stał już w swojej szatni ze spakowaną walizką. - wydusił z siebie.
Przed walką trener Ronnie Shields mówił, że jeśli jego zawodnik przegra, to czas kończyć karierę.
- podsumował zadowolony Kownacki.