- takiego zdania o Polaku jest znany amerykański komentator sportowy Al Bernstein.
Walka Kownackiego z Kiładze odbyła się w sobotni wieczór w położonej na Brooklynie hali Barclay’s Center. Dla polskiego pięściarza był to już szósty występ w tej hali, która jest dla niego bardzo szczęśliwa, bo odniósł w niej komplet zwycięstw – w tym cztery przed czasem. – podkreślił.
#Poland #Boxing Heavyweight Prospect Adam @AKbabyface Kownacki 17-0 stopped Iago Kiladze 26-1 in #USA Saturday:https://t.co/S4FTOdbYA0#ko #tko #boxe #boxeo #boks #TTR #sport #sports #knockout #video #BestBoxingCoverage #BestKO #Brutal #Spence #Peterson #Fortuna pic.twitter.com/ININpKwgX5
— the13thround.com (@the13thround) 21 stycznia 2018
Fanów w czerwonych koszulkach z napisem „Kownacki” było sporo. Zresztą w takiej samej koszulce pojawił się w ringu Keith Trimble – trener i opiekun Polaka. Przedstawiciele Polonii głośno i żywiołowo dopingowali go od pierwszego gongu. Z drugiej strony wsparciem dla Kiładze była jedna gruzińska flaga, która powiewała w jednym z dolnych sektorów.
– stwierdził po walce Polak.
Uskrzydlony dopingiem Kownacki rozpoczął z animuszem, starając się zepchnąć rywala do defensywy. Ten jednak w jednym z kontrataków wyprowadził celny, mocny cios, który sprawił, że z nosa Polaka popłynęła strużka krwi. – śmiał się w szatni zadowolony ze swojego podopiecznego Trimble.
Widok swojej krwi ostudził nieco zapał Kownackiego, który przez pierwsze dwie rundy nie potrafił poradzić sobie z ruchliwym przeciwnikiem. Kiładze umiejętnie schodził z linii ataku i nie dał się zepchnąć do narożnika. Na szarże Kownackiego odpowiadał kombinacjami, które trafiały do celu głównie dzięki długiemu zasięgowi ramion. – podsumował dwie pierwsze rundy polski pięściarz.
W kolejnych rundach Kiładze kontynuował taktykę schodzenia z drogi Polakowi, a Kownacki konsekwentnie parł do przodu, szukając luki w gardzie Gruzina. W początkowej fazie czwartej rundy wreszcie ją znalazł. Po ciosie Polaka Kiładze upadł na deski, ale za chwilę wstał. Do końca rundy klinczował, próbując zyskać na czasie i szukał okazji do złapania oddechu.
– komplementował swojego zawodnika Trimble.
Kiladze z każdą minutą wyraźnie tracił siły i w szóstej rundzie Polak zwietrzył szansę. Ruszył z kombinacją na korpus, a przy klinczu posłał dwa ciosy w podbródek Gruzina. Potem jeszcze poprawił prawym sierpowym i Kiładze znowu upadł na deski. Tym razem sędzia nie pozwolił na kontynuację i na mniej niż minutę przed końcem rundy obwieścił Polaka zwycięzcą.
– tak podsumował kolejne zwycięstwo Polaka znany amerykański komentator i ekspert bokserski Bernstein.
Po ogłoszonym werdykcie zebrani w hali Polacy chóralnie odśpiewali Kownackiemu Mazurka Dąbrowskiego oraz wykrzyknęli w jego stronę „Dziękujemy”. On też triumfalnie pomachał rękawicą w ich stronę, ale zaraz potem udał się do szpitala, aby lekarze mogli zaopiekować się jego nosem. – zakończył trener Kownackiego.