Freak fighty z udziałem youtuberów i influencerów zyskały w ostatnich latach wielką popularność. Zwłaszcza wśród młodych osób. To właśnie one skupiają na sobie większą uwagę niż gale boksu lub MMA.
Bosak nie jest fanem freak fightów
Nie wszystkim się to podoba. Jedną z takich osób jest Krzysztof Bosak, który nie jest entuzjastą tego typu rozrywki.
Wicemarszałek Sejmu jest przerażony popularnością freak fightów wśród młodych osób. Włos się jeży na głowie, że młodzi ludzie się na czymś takim wychowują - powiedział Bosak w rozmowie z Polsat News.
Bosak ostro o uczestnikach freak fightów
Polityk Konfederacji mocno skrytykował osoby, które uczestniczą w takich walkach. Nie zostawił na nich suchej nitki. Często robią to dla pieniędzy. Nie mają do siebie szacunku. Sprzedają się dla popularności - podkreślił Boska.
Wicemarszałek Sejmu jest przeciwny freak fightom, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że ciężko będzie zatrzymać promocję tego rodzaju treści w internecie.
Boska wie, że walka z freak fightami byłaby trudna
Jesteśmy ostrożni z postulowaniem konkretnych argumentów prawnych. Jeśli chodzi o internet to łatwo je obchodzić - zaznaczył polityk.
Biznes sportowy oparty o tworzenie gal nie istnieje w oderwaniu od przedsiębiorstw telewizyjnych. Nie jest to zjawisko czysto internetowe - to zjawisko z pogranicza internetu i telewizji, która i tak jest mocno koncesjonowana - zakończył Boska.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.