Nowe silniki wymuszają zmiany
Decyzja o skróceniu wyścigów ma związek z nową specyfikacją jednostek napędowych oraz większym zużyciem paliwa przez bolidy. Zespoły nie chcą zwiększać pojemności zbiorników ani wprowadzać zmian w konstrukcji podwozia, dlatego za najlepsze rozwiązanie uznano zmniejszenie dystansu rywalizacji.
Zgodnie z planem od sezonu 2027 wszystkie Grand Prix mają być krótsze o kilka okrążeń. Propozycję jednomyślnie poparły ekipy startujące w mistrzostwach świata.
Grand Prix krótsze o dwa lub trzy okrążenia
Obecne przepisy zakładają, że na niemal wszystkich torach dystans wyścigu musi wynosić co najmniej 305 kilometrów. Nowy limit ma zostać ustalony na poziomie 290 km. W praktyce oznaczałoby to skrócenie większości wyścigów o dwa lub trzy okrążenia, w zależności od długości toru.
Wyjątkiem prawdopodobnie pozostanie Grand Prix Monako. Uliczny wyścig w Monte Carlo nadal ma liczyć 78 okrążeń, czyli około 260 kilometrów.
Więcej mocy z silnika spalinowego, większe zużycie paliwa
Zmiany są również konsekwencją dyskusji dotyczących nowych jednostek napędowych. Formuła 1 zdecydowała się ograniczyć udział napędu elektrycznego, który obecnie odpowiada za około połowę mocy całego układu.
Dzięki temu większą rolę ponownie odgrywa silnik spalinowy, a kierowcy w mniejszym stopniu muszą koncentrować się na zarządzaniu energią zgromadzoną w akumulatorach. Skutkiem ubocznym jest jednak zwiększone zapotrzebowanie na paliwo.
Zespoły nie chciały wyjątków
Rozważano również wariant, w którym skracane byłyby wyłącznie te wyścigi, podczas których przewidywane jest największe zużycie paliwa. Zespoły odrzuciły jednak takie rozwiązanie. Jeżeli propozycję zatwierdzi FIA, od sezonu 2027 krótszy dystans stanie się standardem dla niemal całego kalendarza Formuły 1.
