Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert Kubica straci pracę w BMW Sauber?

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To nie przypadek, że w zespole BMW Sauber bolid najczęściej psuje się polskiemu kierowcy. Gdyby Robert Kubica nie miał tylu problemów, zdobyłby znacznie więcej punktów niż Nick Heidfeld. Ale to niemożliwe, bo w niemieckim zespole numerem 1 musi być Niemiec. Mało tego, w BMW chcą się pozbyć Kubicy.

Jak dowiedział się "Fakt", szefowie BMW potajemnie prowadzą rozmowy z hiszpańskim kierowcą Fernando Alonso. Mistrz świata ma już dość ścigania się dla McLarena. Skandal szpiegowski, brak porozumienia z Lewisem Hamiltonem, niechęć do szefa zespołu Rona Dennisa - to wszystko powoduje u Alonso coraz większą chęć ucieczki z brytyjskiego teamu.

"Co z tego, że Hiszpan ma kontrakt na przyszły sezon z McLarenem, a Kubica z BMW? W umowach zawsze jest klauzula o wcześniejszym ich rozwiązaniu. Alonso przejdzie do niemieckiego zespołu szybciej niż wszyscy się spodziewają" - twierdzi nasz informator ze świata Formuły 1. Mimo że szefowie BMW widzą, że Kubica jest lepszym kierowcą od Heidfelda, to nigdy nie zwolnią Nicka, bo w niemieckim zespole musi być Niemiec. Taka jest polityka BMW. Szkoda, bo inne teamy - Ferrari, Renault - nie przejmują się tym, że nie mają kierowcy ze swojego kraju.

Los Kubicy wydaje się przesądzony. BMW rośnie w siłę i bardzo chce mieć u siebie taką gwiazdę jak Alonso. Tym bardziej że jeżeli w najbliższych dniach zapadnie decyzja o wykluczeniu McLarena z mistrzostw świata z powodu afery szpiegowskiej, to Hiszpan pozostanie bez pracy. Mario Theissen, szef BMW, stara się jak może trzymać język za zębami, ale niedawno wypalił, że rozmawiał z Alonso. Wprawdzie zaraz dodał, że były to rozmowy niezobowiązujące, ale coś jest na rzeczy - pisze "Fakt".

Dla fanów Kubicy pocieszeniem może być to, że nasz kierowca swoją dobrą jazdą zyskuje coraz więcej uznania i nawet jeśli BMW się go pozbędzie, to nie znajdzie się na lodzie. Szefostwo Red Bulla nie ukrywa, że Polak jest na pierwszym miejscu ich listy życzeń. Robert trafiłby do gorszego teamu, ale za to miałby uczciwych pracodawców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj