Dziennik Gazeta Prawana logo

Szampan w Bahrajnnie nie dla Kubicy

4 kwietnia 2008, 04:01
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Niestety, to już przesądzone. Po niedzielnym wyścigu o Grand Prix Bahrajnu Robert Kubica nie napije się szampana na podium. Polski kierowca, który w poprzednim wyścigu zajął 2. miejsce, nie będzie mógł ponownie posmakować tego szlachetnego trunku, pisze "Fakt".

Jednak nie dlatego, że nie weźmie udziału w zawodach, albo nie będzie w stanie walczyć w ten weekend o dobre miejsce na mecie. Po prostu w islamskim państwie, jakim jest Bahrajn, zawodnicy na podium nie otrzymują szampana, ale... specjalny musujący napój.

Mieszkający w tym kraju muzułmanie nie piją alkoholu. By uszanować ich zwyczaje, a jednocześnie zachować ceremonię znaną z każdych zawodów Formuły 1, trzej najlepsi kierowcy nagradzani są pachnącym "trunkiem" robionym z soku granata i kwiatu róży - czytamy w "Fakcie".

"Teraz pachnę jak kobieta" - żartował w 2004 roku oblany tym napojem Jenson Buton. Zwyczaje związane z tym wyścigiem są może egzotyczne, lecz punkty wywalczone na pustynnym torze Sakhir liczą się w klasyfikacjach tak samo jak inne. Lubiący ten obiekt Kubica liczy na to, że jego zespołowi uda się znowu powalczyć z Ferrari i McLarenem.

"Aby odnieść zwycięstwo, trzeba być najszybszym. W obu poprzednich wyścigach, w Australii i Malezji, naszym samochodom brakowało szybkości" - przyznaje polski kierowca BMW Sauber. "Oczywiście można dojechać do mety na pierwszej pozycji, korzystając z kłopotów innych albo mieć szczęście, ale nie o to chodzi. Chcemy wygrać dzięki swojej sile. Musimy więc być najszybsi. W tej chwili tracimy trochę czasu na jednym okrążeniu do najlepszych. Niedużo, ale jednak. Pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu i mam nadzieję, że któregoś dnia nam się uda."

Zajmujący 5. miejsce w klasyfikacji kierowców Kubica nie kryje, że zaskakująco dobre wyniki prowadzonych przez niego i Nicka Heidfelda bolidów nie do końca zależały od nich. "Zajmowaliśmy drugie miejsca dzięki sprzyjającym okolicznościom. Ale to ważne, by być na tyle blisko, żeby te nadarzające się sytuacje wykorzystać" - zauważa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj