Jechał bardzo dobrze, miał wielkie szanse na zdobycie punktów w Grand Prix Australii. Od początku był w czołówce. Niestety, Robert Kubica nie dojechał do mety. Zawiodła skrzynia biegów. Już wcześniej bolidy BMW-Sauber miały takie problemy.
Na 36. okrążeniu Kubica nagle zwolnił. Jego samochód odmówił mu posłuszeństwa. Polak był wtedy na czwartym miejscu i liczył się w walce o punkty. Musiał zjechać do boksu. Awaria była na tyle poważna, że wykluczyła go z dalszej jazdy.
"Robią się jakieś luzy, skrzynia nie działą czysto, czasem zdarzają się blokowania tylnej osi przy dużych prędkościach. To nie jest miłe" - przyznał po wyścigu nasz kierowca. "Najlepsze miało przyjść, ale coż, nie dojechaliśmy do tego momentu" - dodał.
Robert Kubica nie miał po wyścigu wesołej miny. Szansa na udany start nowego sezonu F1 przepadła. Kolejną okazję na wywalczenie dobrego miejsca będzie miał 8 kwietnia, podczas Grand Prix Malezji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|