Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef BMW Sauber: Idziemy w dobrym kierunku

13 października 2007, 14:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeżeli Robert Kubica nie dojedzie do mety w Grand Prix Malezji (8 kwietnia), jego zespół narazi się na śmieszność. Na szczęście Polak i szef teamu Mario Theissen zapewniają, że tym razem bolidy BMW Sauber nie zepsują się podczas wyścigu - informuje DZIENNIK.

Przed zawodami na torze Sepang w Kuala Lumpur Kubica zapowiada, że cel numer jeden to dotarcie do mety. Trzy tygodnie temu w Melbourne Polak jako jedyny z 22 kierowców musiał zrezygnować z jazdy po awarii samochodu. Po raz kolejny zepsuła się supernowoczesna skrzynia biegów, która wcześniej szwankowała prawie podczas wszystkich zimowych testów.

Głos w tej sprawie zabrał ostatnio trzykrotny mistrz świata F1 Niki Lauda. "To byłoby śmieszne, gdyby firma o światowej reputacji nie potrafiła poradzić sobie z takim problemem" - skomentował Lauda na łamach szwajcarskiego „Blicka.

Theissen twierdzi, że jego zespół wyciągnął wnioski z wyścigu w Melbourne, gdzie Kubica przed awarią jechał na czwartym miejscu. "Idziemy w dobrym kierunku" - zapewnił szef BMW Sauber podczas konferencji prasowej w Malezji. W szczegóły nie chciał się się jednak wdawać. "Przeanalizowaliśmy problemy Roberta ze skrzynią biegów i zastosowaliśmy właściwe rozwiązania" - ujawnił Thiessen.

W Malezji Theissen po raz kolejny musiał też wysłuchać narzekań Nicka Heidfelda. 29letni lider BMW Sauber skrytykował swojego szefa za to, że w piątkowych treningach miejsce jednego z kierowców wyścigowych zajmuje tester Sebastian Vettel.

Heidfeld zapewnił, że nie martwi się o swoje miejsce w zespole w przyszłym sezonie. "Nie przejmuję się spekulacjami, że Sebastian może mnie zastąpić" - stwierdził niemiecki kierowca. "Ta presja nie jest dla mnie nowością, właściwie co sezon powtarza się to samo. Jak sobie z nią radzę? W ogóle nie zwracam uwagi na to, co dzieje się wokół. Kiedy wyjeżdżam na tor, nie myślę o niczym innym poza prowadzeniem samochodu.

Po pierwszym wyścigu sezonu 2007 Heidfeld jest czwarty w klasyfikacji kierowców. W Malezji chce obronić tę pozycję. A nawet zaatakować czołówkę. "Ferrari i McLaren cały czas są przed nami, ale w dniu wyścigu nasze samochody mogą być na tyle mocne, by wytrzymać tempo tych najlepszych" - twierdzi Heidfeld.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj