Dziennik Gazeta Prawana logo

Kierowca Formuły 1 odwiedził Polskę

13 października 2007, 14:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Do 16. roku życia Heikki Kovalainen próbował grać w hokeja. Dał sobie spokój, bo rówieśnicy przerastali go o dwie głowy. Idealnie nadawał się za to na kierowcę wyścigowego. Teraz jeździ w Formule 1. Podczas wizyty w Polsce ujawnił kulisy zespołu Renault - pisze DZEINNIK.

Karierę zaczynał, jak Robert Kubica, od gokartów. Dzisiaj Fin stoi przed wielkim wyzwaniem - w zespole ING Renault (mistrza świata konstruktorów Formuły 1) zajął miejsce Fernando Alonso (mistrza świata kierowców).

Ma 26 lat, a wygląda jak maturzysta. Drobny, zaledwie 169 cm wzrostu, nie lubi zamieszania wokół siebie. "To dlatego, że pochodzę z północnej części Finlandii, gdzie ludzie są zamknięci w sobie. Ci z południa są bardziej otwarci, towarzyscy" - tłumaczył Kovalainen na spotkaniu z polskimi dziennikarzami.

Za to wszyscy Finowie są doskonałymi kierowcami. Tam co roku pojawia się ogromny talent w rajdach i w wyścigach. "Rajdowcy przeważnie pochodzą z rolniczych regionów kraju, gdzie jest dużo prywatnych dróg. Kiedy urosną na tyle, by sięgnąć nogami pedałów, siadają za kierownicą. Do tego nasi kierowcy nie przejmują się niepowodzeniami. Nigdy. Jeżeli Fin wygra wyścig, to się cieszy. Jeżeli przegra, nie robi z tego tragedii" - mówił.

"Nawet po takim wyścigu jak Formuły 1 w Melbourne?" - zapytano Kovaleinena. W Australii, w swoim debiucie w F1, Fin kilka razy wypadł z toru. Szef teamu, Flavio Briatore, powiedział wtedy, że samochód prowadził nie Heikki, tylko jego brat. "Tak, nawet wtedy" - odpowiedział Fin. "A reakcja Flavio? Była ostra. Ale nie zapominajcie, że on nie jest Finem" - ujawnił kierowca. Kovalainen zapewnił, że Briatore nie wydaje swoim zawodnikom „team orders, czyli radiowych komunikatów, które nakazują, np. przepuszczenie podczas wyścigu kolegi z zespołu.

"Podstawowa zasada zawsze jest ta sama. Mój bolid nie powinien zderzyć się z bolidem Giancarlo Fisichelli (w Malezji Robert Kubica miał kolizję z kolegą z BMW Sauber Nickiem Heidfeldem). Team orders oficjalnie są zabronione, więc musiałbym dostać polecenie jakąś inną drogą. Nie wiem, co wtedy bym zrobił. Chociaż nie... Gdyby to była końcówka wyścigu, na pewno bym nie posłuchał. Na szczęście dzisiaj sytuacja wygląda tak, że mogę się ścigać z <Fisim>" - mówił kierowca.

Fisichella i Kovalainen ścigają się jednak tylko z zespołami ze środka stawki. Już po trzech Grand Prix wiadomo, że są bez szans w walce o obronę mistrzostwa świata. "Teraz naszym głównym celem jest zrozumienie, co złego dzieje się z bolidami. Mam nadzieję, że pod koniec sezonu będziemy znacznie bliżej czołówki, nawet powalczymy o podium. Na razie co najwyżej możemy liczyć na deszcz. Tylko mokry tor chociaż na chwilę zmieni układ sił w F1. Dzisiaj najsilniejsze są bolidy Ferrari" - powiedział Fin.

Kierowcą tego teamu jest Kimi Raikkonen, rodak i przyjaciel Kovalainena, prywatnie miłośnik imprez. "Spędzam z Kimim dużo czasu, ale lepiej nie wspominać, co robimy" - zakończył ze śmiechem Kovalainen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj