Niemożliwe? A jednak. Trwać to będzie zaledwie dwa dni. "Mamy gotowe podwozie i wszystkie inne części na miejscu w USA. Niczego nie musimy sprowadzać z naszych fabryk w
Europie" - opowiada dziennikowi.pl Heike Hientzsch.
Jednak nowy bolid będzie wielką niewiadomą dla Polaka. W ciągu dwóch dni Kubica będzie musiał zapoznać się z nową maszyną i dopasować ustawienia. Na ewentualne poprawki czasu będzie
bardzo mało.
BMW na dwa wyścigi za oceanem zabrało ze sobą trzy bolidy i jedno podwozie. Jedna maszyna należy do Nicka Heidfelda. Druga była Polaka, ale po wypadku nic z niej nie zostało. Trzecie auto
jest rezerwowe. Używa się go wtedy, gdy któremuś z kierowców zepsuje się podstawowy samochód.
Jednak Kubica zawsze narzekał na rezerwową maszynę. Jest ona po prostu dla niego za ciasna. Ten bolid jest ustawiony pod Heidfelda, który jest dużo niższy od Kubicy. Robertowi jeździ się w
nim niewygodnie. Dlatego szefowie BMW Sauber postanowili, że zmontują dla naszego kierowcy nowe auto.