Dziennik Gazeta Prawana logo

Włoscy politycy pokłócili się pod podium w Monzy

13 września 2011, 11:26
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Włoscy politycy pokłócili się pod podium w Monzy
PAP/EPA
Dwóch przedstawicieli włoskiego rządu - minister rozwoju gospodarczego Paolo Romani i podsekretarz ds. sportu Rocco Crimi pokłóciło się w niedzielę pod podium na torze Formuły 1 w Monzy o to, kto ma wręczyć puchar zwycięzcy wyścigu, Sebastianowi Vettelowi.

O sprzeczce polityków podczas nagradzania najlepszych kierowców Grand Prix Włoch napisał we wtorek dziennik "La Repubblica" podkreślając, że jeszcze dobę po tym wydarzeniu w wielu zespołach F1 śmiano się z tego "do rozpuku".

Gazeta przypomina, że zasady ceremonii wręczania pucharu zwycięzcy wyścigu są proste: zadanie to otrzymuje najwyższy rangą przedstawiciel władz obecny na torze. Drugi rangą reprezentant administracji wręcza nagrodę zdobywcy drugiego miejsca.

Zgodnie z tymi regułami minister rozwoju gospodarczego, Paolo Romani szykował się do podejścia do podium, na którego najwyższym stopniu stał Sebastian Vettel. Tymczasem przysłany niemal w ostatniej chwili e-mail do organizatorów wyścigu wskazywał podsekretarza Rocco Crimiego jako "delegata premiera do spraw sportu" i to jemu powierzono zadanie wręczenia pucharu.

Początkowo - relacjonuje dziennik - minister Romani próbował stawiać opór, kiedy wyjmowano mu puchar z rąk i argumentował, że to on jest najwyższym rangą przedstawicielem władz na torze. Nie chciał iść na żadne ustępstwo, kiedy organizatorzy zaproponowali mu, by wręczył nagrodę zdobywcy drugiego miejsca Brytyjczykowi Jensonowi Buttonowi.

Ponieważ jednak grano już niemiecki hymn dla Vettela, organizatorzy ceremonii postanowili nie przejmować się protestami ministra Romaniego i uroczystość kontynuować. Zaś obrażony minister demonstracyjnie opuścił tor - dodaje włoska gazeta.

"La Repubblica" przytacza pełne ironii słowa szefa Formuły 1 Berniego Ecclestone'a: "na szczęście postanowiliśmy zrezygnować z planów organizacji Grand Prix w Rzymie, bo w przeciwnym razie potrzebni byliby strażnicy, którzy kontrowaliby napływ polityków pod podium".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj