W Norwegii dopuszczalna zawartość alkoholu w organizmie wynosi 0,2 promila. Do 0,25 zabierane jest prawo jazdy na pół roku. Powyżej tej granicy już na znacznie dłużej i możliwy jest ponowny egzamin. Mandat wynosi równowartość 1,5 miesięcznych zarobków brutto w roku ubiegłym.

"Kontrola alkomatem w moim przypadku wykazała 0,26 promila. Dlatego będę bez prawa jazdy znacznie dłużej niż pół roku, ale mam nadzieję, że tylko przez rok" - powiedział Stensboel.

23-letni Norweg został mistrzem kraju w ubiegłym sezonie, a w obecnym był liderem, ale w ostatniej eliminacji jego nazwisko nie pojawiło się już na liście startowej.

Sekretarz generalny norweskiego związku sportów motorowych Halgeir Raknerud wyjaśnił dziennikowi "Verdens Gang", że „w Norwegii utrata prawa jazdy oznacza całkowity zakaz uczestnictwa w jakichkolwiek zawodach dyscyplin motorowych bez żadnego wyjątku, niezależnie o kogo chodzi i jaka była przyczyna utraty dokumentu".

Utrata prawa jazdy na rok może oznaczać dla Strensboela zakaz startów również w przyszłorocznym sezonie, który rozgrywany jest zwykle od kwietnia do września.

"Miałem plany startować w przyszłym sezonie za granicą i nareszcie uzyskałem sponsorów, lecz cóż, za swoje błędy się płaci. Jest to trudne do przełknięcia, jeżeli sezon zależy od zaledwie 0,01 promila" - przyznał Stensboel.