Przyjeżdżamy z Barcelony, gdzie nasz bolid był bardzo szybki i moim zdaniem był to udany weekend. Teraz także mamy plan zdobycia jak największej liczby punktów.
Warunki faktycznie są trochę zaskakujące. Spodziewałem się, że będzie goręcej, ale z tego co pokazują prognozy pogody w tym roku Grand Prix Turcji może przebiegać nieco inaczej, niż poprzednie. Dotychczas zawsze było tu gorąco, a teraz ma być zimno, co powinno wpłynąć na zachowanie opon. Być może będziemy mieli więcej problemów z granulkowaniem, ale warunki będą równe dla wszystkich.
Po trudnym rozpoczęciu sezonu w Australii w kolejnych wyścigach Ferrari pokazało swój prawdziwy potencjał i wyraźnie są od nas szybsi. Myślę natomiast, że jesteśmy na równi z McLarenem i właśnie to są obecnie nasi główni rywale. Liczymy, że w Turcji będziemy przed nimi.
W sobotę Nick Heidfeld kończy 31 lat. Naprawdę? Nie wiedziałem. W takim razie w sobotę pożyczę mu wszystkiego najlepszego.
Osobiście spodziewałem się, że Heikki zostanie dopuszczony do Grand Prix Turcji. Co prawda mówił mi, że w poniedziałek po wyścigu bardzo bolała go głowa, ale on miał trochę więcej czasu na rekonwalescencję, niż ja rok temu po kraksie w Kanadzie. Myślę że mój zeszłoroczny wypadek nieco się różnił. Inne były przeciążenia i prędkość (w przypadku Kubicy większe - przyp. red.), oba wypadki były jednak bardzo poważne. Nie jest to dla nas kierowców miły widok, ale ostatecznie taka jest Formuła 1. Teraz przynajmniej mamy dowód na to, że poziom bezpieczeństwa jest bardzo wysoki i to daje nam dużą pewność siebie. Pierwsze informacje, że nic mu się nie stało dotarły do nas jeszcze podczas wyścigu i oczywiście wszyscy byliśmy szczęśliwi z tego powodu.
Nie sądzę. Heikki wie jak się zachować. Jest bardzo pewny siebie i podejdzie do tego wyścigu tak, jak do wszystkich poprzednich.
Moim zdaniem opony to najlepsze i dobrze już sprawdzone rozwiązanie. Wolę uderzyć w opony niż w goły mur (w Kanadzie Kubica uderzył w nieosłoniętą oponami betonową ścianę - przyp.
red.). Ale dla Kovalainena opony oznaczały dodatkowe niebezpieczeństwo. Przez długi czas obsługa toru nie mogła się do niego dostać, bo bolid przygnieciony był oponami. Gdyby nie oddychał,
mógłby umrzeć. To prawda. Kiedy samochód wbije się pod opony, bardzo ciężko jest go wyciągnąć, ale to chyba jedyny problem. Być może powinny być lepiej zamocowane do podłoża. Poza tym
uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie.