Obrońca tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa w końcówce wypadł z toru i nie znalazł się na mecie nawet w czołowej dziesiątce.

Reklama

Początek wyścigu nie zapowiadał emocji, jakie później miały miejsce. Po starcie do przetasowań w czołówce nie doszło. Prowadził zwycięzca rywalizacji o pole position kierowca teamu Ferrari Monakijczyk Charles Leclerc, drugi był Hamilton, a trzeci lider cyklu Holender Max Verstappen z Red Bulla.

Ale już na trzecim okrążeniu Brytyjczyk wyprzedził Monakijczyka i objął prowadzenie. Kilka minut później z powodu awarii jazdę zakończył Francuz Esteban Ocon z Alpine.

Hamilton dość szybko, bo już na 13. okrążeniu zjechał do serwisu na zmianę opon, na tor wrócił na czwartej pozycji, ale dość szybko awansował na trzecią. Tym razem ponownie nie popisali się mechanicy Mercedesa, zmiana w jego bolidzie trwała prawie 5 s. W tej sytuacji na prowadzeniu znalazło się dwóch kierowców Red Bulla - Verstappen i Perez.

Brytyjczyk kilkakrotnie atakował Pereza, ale ten cały czas się skutecznie bronił. W międzyczasie na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, na 31. okrążeniu w samochodzie Lance Strolla (Aston Martin) wybuchła tylna, lewa opona. Kanadyjczyk uderzył w barierę, samochód został całkowicie rozbity, jego fragmenty rozrzucone po torze trzeba było usunąć.

Po wznowieniu wyścigu nadal prowadził Verstappen, drugi był Perez a trzeci Hamilton. Jego ataki nie dawały żadnych rezultatów i wydawało się, że do mety już się nic nie zmieni.

Ale na 46. okrążeniu sytuacja uległa diametralnej zmianie. W bolidzie prowadzącego Verstappena wybuchła opona, także tylna, lewa, 23-latek uderzył w barierę bezpieczeństwa i zakończył jazdę. Zły na cały świat kopnął w oponę swojego bolidu i bezradnie rozłożył ręce. Pech pozbawił go zwycięstwa.

Safety Car był na torze przez prawie 20 minut. Sprzątano fragmenty Red Bulla Verstappena, gdyż od razu pojawiły się przypuszczenia, że powodem przebicia opony w jego samochodzie były pozostawione fragmenty karoserii Strolla.

W trakcie przerwy w wyścigu w bolidzie Hamiltona wymienione zostało tylne skrzydło, aby poprawić docisk. Zespół planował, że mistrz świata zaatakuje Pereza, wygra i wróci na pozycję lidera cyklu.

Restart z pól startowych tym razem jednak Hamiltonowi się nie udał. Brytyjczyk na jednym z pierwszych zakrętów zamiast skręcić w lewo, pojechał... prosto. Na tor wrócił na 16. pozycji i takie miejsce zajął w wyścigu.

Perez odniósł drugie zwycięstwo w karierze w F1, a pierwsze w barwach Red Bulla. Dzięki niemu awansował na trzecią pozycję w klasyfikacji kierowców. Prowadzi nadal Verstappen, a drugi jest Hamilton, chociaż obaj w Baku punktów nie zdobyli.