Biało-czerwoni startowali w składzie: Dariusz Kowaluk, Iga Baumgart-Witan, Hołub-Kowalik i Kajetan Duszyński. Uzyskali czas 3.10,44, który jest rekordem Europy.
- rzuciła na wstępie w rozmowie z dziennikarzami Hołub-Kowalik.
Humory dopisywały
Humory jej oraz pozostałym członkom sztafety dopisywały. 28-letnia lekkoatletka przyznała, że podczas eliminacji panował duży chaos przy zmianach.
- zapewniła.
A Baumgart-Witan dodała, że gdy biegnący na pierwszej zmianie zawodnicy byli już na ostatniej prostej, to sędziowie nie chcieli wpuścić na bieżnię przejmujących od nich pałeczkę koleżanek z kadry.
Jako pierwszy w polskiej ekipie ruszył Kowaluk, który przyznał, że zadanie miał proste.
- stwierdził.
Jak dodał, wieczorowa pora sprzyjała szybkiemu bieganiu. - analizował.
"Fajnie jest mijać innych"
Zmieniła go Baumgart-Witan, która w efektownym stylu wyprowadziła biało-czerwonych na prowadzenie.
- podsumowała zmagająca się wcześniej z kłopotami zdrowotnymi zawodniczka.
Jak zapewniła, na bieżni nie myśli o wcześniejszych problemach.
- dodała ze śmiechem.
Bieg pełen rekordów
Hołub-Kowalik przyznała, że zadaniem, które wyznaczył jej trener, było wypracowanie możliwe dużej przewagi, by ułatwić zadanie biegnącemu ostatnie okrążenie Duszyńskiemu.
- zaznaczyła.
Wspomniała z uśmiechem moment, w którym zobaczyła, że w pierwszym biegu eliminacyjnym padło wiele rekordów krajów.
- skwitowała.
Odważna deklaracja
Duszyński ruszył bardzo mocno i potem przyznał, że starał się sobie wyobrażać ducha rywala, który biegnie za nim.
- wyjaśnił.
Na koniec Hołub-Kowalik jeszcze raz zapewniła, że sobotni finał będzie udany dla polskiej sztafety.
- podkreśliła.